Forum Gminy Kobylanka

Pełna wersja: temat: Misja i Cel - rozwinięcie i kontynuacja
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Ci Państwo, którzy uważnie przeczytali mój poprzedni post, powinni teraz powiedzieć: Kobieto, co ty bredzisz? Najpierw piszesz, że gmina nie ma misji, celu i strategii a potem przytaczasz wyciągi z Uchwały, która jest, obowiązuje i wszystko tam jest wyłuszczone. Najpierw piszesz, że Centrum Żeglarstwa jest nie wiadomo po co i nie wiadomo dla kogo, a tam w punkcie którymś taka instytucja do wybudowania jest sugerowana. Puknij ty się w głowę!
Dla tych Państwa co wyczaili pewne niekonsekwencje.- brawo Wam po trzykroć za uważne czytanie.

Ble, ble, ble urzędnicze i gminne opracowania są dla urzędników, którzy i tak do tego się nie stosują, bo mają własne cudowne pomysły. A wielkie i mało potrzebne inwestycje budować się powinno jako wisienkę na torcie. A nie zamiast tortu.

Mieszkańcy to rozumieją intuicyjnie, włodarze wszyscy po trochu nie dość, że nie rozumieli to jeszcze mieli i mają to w głębokiej d... Dlaczego? Bo by zrealizować taką strategię należałoby sobie dokładnie na wiele lat rozpisać mapę działania, krok po kroku co, gdzie, ile jak, w jakim zakresie, co to da gminie i mieszkańcom. Jak to wpisać w terminarz wyborczy? Jak tu się zaprezentować i pokazać jaki to ja nie jestem lepszy od poprzednika? Jak się wykreować, by pokazali w telewizji?
Do tego trzeba jeszcze umieć patrzeć na gminę jako całość, a na wioski każdą z osobna. Oraz umieć przewidywać. To jest największy problem. To największa pięta achillesowa wszelkiej maści kierowników. Brak umiejętności kierowania. Dla tych Państwa, którzy myślą, że dobry kierownik przenosi góry, wyciąga z rękawa cuda, by naprawić to, co się zepsuło, jest dzielny, pomocny i wszędzie go pełno, bo ma się przeświadczenie, że bez niego to wszystko się zawali, to śpieszę wytłumaczyć, że to jest beznadziejny kierownik. Jak macie takiego w pracy, co to non stop bohatersko zapobiega kryzysom, to od razu go zwolnijcie. Dobry kierownik nudzi się jak mops i liczy muchy na suficie, gdyż pracy ma niewiele, bo nigdy nie dopuści do takiej sytuacji. Niby nic nie robi, a wszystko się kręci. Jeżeli macie takiego w pracy, że zastanawiacie się za co Wy mu właściwie płacicie, bo tylko kręci się po zakładzie, ale jednocześnie zamówienia zrealizowane, przestojów brak, skarg nie ma, a Wy w każdej chwili na urlop możecie pojechać, to pilnujcie jak oka  w głowie. I takiego ekonoma gmina nasza właśnie potrzebuje.

Jednakże...

Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma!

Dla Pana Przewodniczącego Kłosa strategia gminy, bo to jest konkretny chłop, to ten harmonogram razem z terminarzem. Co, gdzie, kiedy, za ile, dlaczego, co wcześniej, co potem, co to znaczy dla gminy i jakie kierunki rozwoju. To nie to, co jest załącznikiem do budżetu, tylko plan na wiele lat i na wielu wójtów. Rada Gminy wiedziałaby w końcu po co jest tą Radą, oraz mniej by było pochlebnych inaczej komentarzy mieszkańców. Pan Kłos rozumiałby czy to, co tam im podrzucają do uchwalenia w ogóle trzyma się kupy i idzie w dobrym kierunku. Zapewne chciałby jeszcze znać te wszystkie zadania własne gminy, co to raz na rok czy rzadziej trzeba aktualizować. Te uchwały o psach, patologii, smogach kobylańskich, itp i itd. Podzieliłby obowiązki, z wyprzedzeniem można by się temu przyjrzeć, jak trzeba to coś zmienić, szafa gra!
Jak ja rozumiem faceta!

Dla mnie zaś cel i misja gminy to nie jest to, co zostało napisane w tym ble, ble opracowaniu, które wcale nie jest takie złe, jak na urzędnicze wypociny, tylko to, co myślą i chcą mieszkańcy. To z czym się identyfikują. Niestety mieszkańcy Gminy Kobylanka na dzień dzisiejszy nie identyfikują się z niczym. Każdy dba tylko o to, co dla niego jest dobre i by jemu było wygodnie. Misja i cel obecny - przetrwanie i wyrwanie tyle ile się da dla siebie. Taka powiedziałabym, gospodarka rabunkowa. Charakteryzuje stan głębokiego kryzysu i niedoborów.
Dlatego, aby cokolwiek w tej gminie zrobić, należałoby zacząć właśnie od "przysłowiowego dymu z komina", jak w tym wierszu, czyli od zbudowania celu i misji w mieszkańcach. Ja, jak może to zauważyliście, a może nie, staram się zrobić od początku, z marnym zresztą skutkiem, ponieważ Wy wszyscy Państwo uważacie, że jednoczyć się powinniśmy tak, ale przeciw - przeciw wójtowi, przeciw jego polityce, przeciw pisaniu na tym forum, przeciw, przeciw... I konsekwentnie w tym kierunku zmierzacie. Można tylko docenić i działania i wolę walki i osiągnięcia. Bo jest za co. A ja bardzo doceniam, bo dobra to i porządna robota, tylko że na jedną kadencję.
Ja uważam, że jednoczyć się powinno za - za gminą, bo to jest polityka na długie lata, a nie na jedną kadencję. Ale by zjednoczyć mieszkańców cele gminy i cele mieszkańców powinny się mniej więcej pokrywać, czyż nie?

Przecież mieszkańcy, tak naprawdę to wcale nie są za tym, żeby parkingu przy kościele w ogóle nie było. Tego czego w przeważającej części nie chcą, to grzebania w Lapidarium. Owszem, parking jest potrzebny, ale po pierwsze nie teraz, co to nie ma innych pilniejszych spraw do zrobienia? A po drugie, Moi Państwo, nie za taką cenę. Za tyle, to kawał drogi można wybudować. Mieszkańcy nie mówią, że w ogóle nigdy jakiegoś centrum dla żeglarzy nie ma być. Tylko, że wszystko po kolei. Najpierw pozbądźmy się jakoś tego długu, zadbajmy jakoś o tą gminę, później będziemy myśleć, jak tu fajne miejsce dla ludzi zbudować. Przecież w domu, jak nie ma łazienki i trzeba chodzić do wychodka, a bieda z kątów aż piszczy, nie kupuje się wypasionej fury na kredyt i złotego łańcucha na szyję. W normalnym domu tak się nie dzieje, wśród rozsądnych i mądrych rodzin. Tak się robi tylko w rodzinach patologicznych.
My, Mieszkańcy Gminy Kobylanka nie chcemy mieszkać w gminie patologicznej! Czy to tak trudno zrozumieć?

W jednym się jednak zgadzamy. W tym jaki gmina ma charakter. Czyli?
Czyli ma być to gmina o charakterze turystyczno - osadniczym, z rolnictwem jak jest to bardziej ekologicznym, z kierunkiem rozwoju w kierunku małej agroturystki i pensjonacików rozsianych po całej gminie, ewentualnie jakimiś większymi spa nad samym Miedwiem, bez dużych zakładów przemysłowych, tylko małe i średnie firmy, czysta, ekologiczna, z dobrym dojazdem, dobrą edukacją, w której dobrze się żyje i miło spędza czas, często i licznie odwiedzaną przez mieszkańców pobliskich miast i nie tylko, którzy doceniają walory turystyczne i atrakcyjność gminy, z mieszkańcami mającymi do zaoferowania ciekawe usługi i atrakcje dla turystów.

Co zatem mamy.
Mimo bardzo atrakcyjnego położenia między wielkim kompleksem leśnym a jeziorem, turystyka w gminie odbywa się tylko na długości promenady i plaży w Zieleniewie, reszta jest nieistotna. Osadnictwo jest chaotyczne, a dostosowanie udogodnień cywilizacyjnych i dróg dla mieszkańców pozostawia wiele do życzenia. Z rolnictwa ekologicznego to bardzo dobrze rozwija się mało ekologiczne rolnictwo w postaci ferm drobiu. Bazy agroturystycznej to nie za wiele. Dzięki Bogu brak dużych zakładów przemysłowych, a przy udziale mieszkańców zablokowano biogazownię. Chwała im za to. O czystości to tam pisałam w poprzednich postach. Odwiedzać turyści muszą gminę jeszcze po coś, coś im trzeba zaoferować i najważniejsze muszą jeszcze o tym wiedzieć. Resztę sobie dopowiedzcie.

A co należy zrobić?
O zmianach pisałam już Wam, że mogą być wywołane odgórnie i oddolnie. Pan Wójt chciałby wywołać zmiany po swojemu, co nam mieszkańcom się nie podoba. A takiego kierownika, co by działał tak, jak my chcemy, to jeszcze w gminie nie było.

Skoro nie można po bożemu, można też oddolnie. Do tego celu każda wioska musiałaby się sobie przyjrzeć i zastanowić się, co właściwie potrzebuje. A kto potrafi do tego zmobilizować mieszkańców? Kto potrafi ich zjednoczyć, by zaczęli ze sobą rozmawiać? Dobre pytanie!

Turystyka. Ta strategia, która była uchwalona w 2013 roku, już zawierała stwierdzenie, że błędem jest opieranie całej bazy turystycznej tylko na promenadzie. Ja też Wam o tym pisałam wiele razy. Ktoś, kto ją uważnie przeczyta, znajdzie tam wiele rozwiązań, które ułatwiły by rozwój turystyczny gminy. Ścieszki rowerowe, szlaki turystyczne, odzyskanie brzegu jeziora, ścieżka turystyczna wraz z innymi gminami wokół Miedwia, rozwój sportów wodnych.
To tylko woda. A jeszcze jest las.
Zapomniano tam napisać, że jeszcze mamy wioski, z których każda może stać się atrakcją turystyczną, tylko popracować nad tym potrzeba. To niesprawiedliwe, by tylko Morzyczyn i Zieleniewo rozwijały się turystycznie, a reszta gminy była zepchnięta na drugi plan. Jako przykład w naturze, jak wykorzystuje się walory miejsca w którym się mieszka, bardzo Państwa zapraszam na wybranie się na wycieczkę do Nowego Warpna, albo dalej do Olsztyna, który leży 100 km od morza i na progu Mazurskich Jezior, a ze swojego jeziora w mieście super korzysta. Można? Znajdźcie sobie jeszcze takie gminy, które żyją z turystyki leśnej i zobaczcie jak one to robią.

Dlatego Drodzy Mieszkańcy wiosek w Gminie Kobylanka, rozejrzyjcie się wokół siebie i odpowiedzcie na kilka pytań:
- jak przyjadą do nas goście, to co ciekawego im pokarzemy, a jak nic nie ma ciekawego, to co ciekawego moglibyśmy im wymyślić do pokazania?
- co oni w naszej wsi mogą robić, żeby się nie nudzić?
- a jak gości zapraszamy na spacer po wsi, to którędy? jest taka ścieżka? czy dobrze byłoby ja stworzyć?
- a którędy chodzą mamy po wsi z wózeczkami na spacer? mają w ogóle gdzie?
- czy jest jakiś skwerek, miejsce gdzie można przysiąść, niekoniecznie koło jakiegoś kamienia nagrobnego, bo to raczej do zadumy, a nie posiedzenia sobie miło, może jakiś mini parczek?
- czy jest miejsce, by mieszkańcy mieli się gdzie zebrać, razem coś świętować, na festyn, na ognisko, itp?
- czy jest gdzie uprawiać jakiś sport? nie tylko boisko, może jakaś ścieżka zdrowia albo jakieś przyrządy?
- czy jest takie miejsce ładne, tak żeby nacieszyć oko, było miło i w ogóle widać było, że mieszkają tu przyjaźni ludzie?
- gdzie zbierają się małolaty, bo to znak, że może coś tam jest do zrobienia z tym miejscem?
- czy są informacje o wiosce, gminie lub o atrakcjach, coś tam do poczytania, jakieś tablice informacyjne?
- czy są tablice kierunkowe kierujące gości i turystów do miejsc ciekawych we wsi oraz gminie, żeby nie musieli błądzić i pytać się o drogę?
- gdzie bawią się dzieci?
- jakieś miejsca na parking dla przyjezdnych
- czy znacie historie Waszej wsi, ważne daty i ludzi i wiecie co i kiedy chcecie we wsi świętować?
- z czym Wam się kojarzy Wasza wieś, kim są tam mieszkający ludzie?
- co zrobić, by wieś upiększyć, by ładnie się prezentowała?
- wszystkie bytowe sprawy, tzn drogi, przyłącza, w którym kierunku wieś ma się rozwijać, jak i gdzie, to wypadałoby, by wcześniej ustalić, zanim plany zagospodarowania się zrobi, ale o tym to nikt wcześniej nie myśli, prawda?
- jak połączona jest moja wieś z innymi, by stworzyć jeden szlak lub produkt turystyczny, coś, co w gminie przyjezdnych zatrzyma na dłużej?
- i wszystko inne, co tylko wyobraźnia podpowie
Bo gmina to całość, wszystko ze wszystkim jest połączone i nie ma wiosek ważniejszych i mało ważnych, tylko każda ma co innego do zaoferowania.
To śmieszne, że mieszkańcy o takich sprawach muszą się myśleć sami, że tego nie ma zrobionego w Urzędzie. A może jest? Napisane durnym, urzędniczym językiem i schowane głęboko na dnie szuflady?

Drogi. Drogi, drogi, drogi.... Drogi, o które ciągle jest taki krzyk. A krzyk jest, bo jesteśmy zapóźnieni z budowaniem tych dróg. Dlaczego? Śmiem twierdzić, że drogi to zjadła nam promenada z amfiteatrem razem. Gdyby gmina nie wywaliła 18 mln na te uatrakcyjnienie Jeziora Miedwie, po kolei wszystkie drogi byłyby porobione. To co, nad jeziorem dalej chodzilibyśmy w błocie? Oczywiście że nie! Sami mieszkańcy walczyliby żeby tam coś ładnego zrobić. Oczywiście nie byłoby to tak wypasione jak ten amfiteatr, co ładnie wychodzi na zdjęciach, ale wstydzić się nie byłoby czym. A teraz zostało 11 mln długu i dalej nie ma forsy na drogi.
Ruch samochodów, czyli drogi, to takie tętnice w organizmie. Szybko przenoszą z miejsca na miejsce. Tych dróg głównych to mamy nie za wiele i wytyczone zostały one jeszcze za króla Ćwieczka, czyli ta ze Szczecina do Stargardu i te dwie na krzyż, oraz dojazdówki do wsi. Kłopot jest z tymi ostatnimi. Bo chociaż za poprzedniej kadencji połączono Motaniec z Reptowem i Jęczydół z Bielkowem, to dalej ani widu ani słychu. Pan Wójt "wynalazł" drogę z Miedwiecka do Cisewa! To według mnie żaden wynalazek, bo ta droga to dawno powinna powstać, to tak logiczna konsekwencja, że nie trzeba być omnibusem żeby to rozumieć. Ludzie tymi drogami jeździli wcześniej, niż Pan Wójt na tym świecie się pojawił, ja zresztą też. To jakie drogi są logiczne w gminie do wybudowania?
- Jeziorna, czyli Jęczydół - Kobylanka, jak Pan Wójt jej nie wybuduje, to naprawdę mieć będzie przechlapane. Dość już robienia na złość tym "niedobrym", co to przy tej drodze mieszkają. No bardzo proszę nie robić już tym "innym" na złość, bo to się bardzo źle odbije na Urzędzie.
- węzeł Motaniec - Bielkowo - o tym nawet w Strategii pisali, bez komentarza
- węzeł Niedźwiedź - czyli droga z Niedźwiedzia do dziesiątki a potem dalej przez las do Rekowa - to chyba dalej logiczne?
 - Morzyczyn - Reptowo - przez łąki do Netto na ul Chrobrego w Morzyczynie - droga, której każdy z Reptowa używał, jak na skróty chciał pojechać na rowerze nad jezioro - droga, która połączy Reptowo z turystami nad jeziorem, żeby mogli sobie rowerami pojeździć po lesie i skorzystać z drugiej kobylańskiej atrakcji, czyli Puszczy -  logiczne?
- Cmentarz w Kobylance - Motaniec - kawałek drogi zapomniany do wybudowania, a teraz nawet tamtędy przejechać nie idzie
- Reptowo - Sowno - o tym to pewnie nikt z włodarzy nie pomyśli, a przecież jak z Sowna przez Reptowo można by pojechać na skróty nad Miedwie to tamta druga gmina mogłaby się z Kobylanką bardziej pointegrować, prawda?
- Kunowo - Lipnik - kolejny wynalazek Pana Wójta, co to był używany od wieków
- Niedźwiedź - Wielgowo - jak dziesiątka jest zakorkowana, to każdy mądrzejszy tamtędy jeździł, teraz nie, bo zarosła i ciężko przejechać, ale dawniej szeroka i często używana
- dopisuje jeszcze to Miedwiecko - Cisewo, bo ten frez asfaltowy to dla mnie nie droga.
Dla każdego kobylanina, co tu mieszka i się wychował, budowa tych dróg to normalne i zwykła konieczność. Ja nie wiem, ustalcie sobie, że te drogi będziecie budować cyklicznie co rok jedna, co trzy, co pięć, czy co dziesięć lat. No fajnie - droga Niedźwiedź- dziesiątka wybudowana w cyklu co dziesięć lat, to by było "po 140 latach od wojny wybudowano drogę do Niedźwiedzia przez las". Nawet mi się śmiać nie chce.

Tak jak drogi publiczne to tętnice, tak ruch ludzi to takie żyły dla organizmu, ruch odbywa się wolniej i niekoniecznie podobnymi trasami. O chodnikach we wsiach to nawet nie napiszę, bo po co? Tylko się ludzi zdenerwuje. Ale ścieżki rowerowe? Będą budować jedną - do Reptowa z Kobylanki. Powiem tak - łaski nie robią. Wielkie mi osiągnięcie! Dawno powinna być tam ścieżka rowerowa, jak dawno powinno się pociągnąć ścieżkę do Bielkowa oraz wyciągnąć ścieżkę z Motańca przez las do Szczecina. I byłoby nas, jako gminę na to stać, gdyby nie miała takiego garbu na plecach w postaci 11 mln długu. Już nie wspominam o tych ścieżkach wkoło jeziora i do jeziora z wiosek. Zresztą uważam, że gdyby Pan Wójt ogłosił Program Całościowego Uścieszkowienia Gminy, to mieszkańcy by nawet nie protestowali, jak przy tym Centrum Żeglarskim. Wiedzieli by, że z tego większy byłby pożytek niż z tego Centrum. Ruch by się zrobił między wsiami, turystyka biegacko - rolkowo - rowerowa by się rozwinęła. A jak ktoś już przyjedzie, się naogląda wiosek, to może zostanie lub co wybuduje. Tak sobie myślę, że w dzisiejszych czasach, budowanie dróg i nie budowanie przy nich od razu jakiejś ścieżki czy dróżki to bezsens i marnowanie pieniędzy. Trochę drożej wychodzi, ale w bilansie wieloletnim i przede wszystkim dostępności dla mieszkańców to naprawdę wielki zysk na plus. Po co potem awantury o ścieżki, które i tak kiedyś trzeba będzie wybudować? Niech się następcy martwią?

Ja nie wiem, wy w tych samorządach od wielu lat Państwo Urzędnicy działacie. Nie można zrobić jakiejś listy wszystkich rzeczy w gminie do zrobienia i umieścić na BIPie? Te drogi, dróżki, ulice we wsiach, ścieżki, przyłącza, remonty, zachciewajki, świetlice, lampy, plany, szkoły, itp. Policzyć ile to kosztuje tak z grubsza, podliczyć wszystko razem, podzielić na inwestycje na o podobnym charakterze, ustalić priorytety, podzielić na części strawne do udźwignięcia na rok, po troszeczku z każdego działu. Od góry wykreślać co zrobione, od dołu dopisywać nowe. A to co roku wielka awantura, ten radny się wykazuje, jakby właśnie wynalazł ulicę i mieszkańcy nie wiedzieli, że można tam asfalt zrobić. A to nagle się obudzili, że szkołę trzeba robić, bo to tylko się o tym mówiło, mówiło, a nikt nie znał szczegółów, a bo to potrzebne, a tylko że za jakiś czas. A to plac zabaw sobie nagle wymyślili. Ludzie!!! No jak rany, jakby tak firmy działały to dawno wszystkie by poplajtowały! Przepraszam bardzo, ale Exel to chyba wszyscy "oświeceni" chyba potrafią obsługiwać?

Mnie jeszcze martwi jedno i to od dłuższego czasu. Nie mogę tego zrozumieć, bo tak od jakiegoś czasu sprawdzam, co robią ludzie na innych wsiach i w niektórych widzę, że można. W naszej gminie mieszkańcy pochowali się jak te ślimaki w skorupach i jedyne co potrafią, to co jakiś czas wychylać ślimacze różki i krzyczeć "Daj! Daj!", jak w tej bajce o rybce. https://youtu.be/5zENR8oLJLQ
Czytałam taki wpis na forum, jak Pan Przewodniczący wnioskował, by w lasku koło Bielkowa zrobić parczek dla wioski. Bardzo rozsądne, tak uważam. Bielkowo nie ma miejsca do odpoczynku, nie ma lasu blisko, więc jak jest gorąco można by tam sobie pójść i się schować i pospacerować. Ale moi Państwo, od razu rękę wyciągać - niech gmina robi? Może najpierw trochę samemu? Proszę mi powiedzieć, czy by na mieszkańców policje nasłali, jak jednego pięknego dnia cała wieś z grabkami udała by się do lasu, panowie ze swoich składzików powyciągali jakieś dechy i porobili ławki, a dzieciaki z pól naznosiłyby kamieni do obłożenia ścieżek? Przypominam, że kiedyś w czynie społecznym w Kobylance budowano ośrodek zdrowia i można? Teraz nam jest za wygodnie? Niech gmina robi? Takich przykładów jest wiele. Plac zabaw dla dzieci, oznakowanie ścieżek, jakieś tablice, skwerki, może rzeźby, co tam jeszcze można wymyśleć. Swego czasu, na jesieni w tamtym roku był taki program europejski. Gmina ogłaszała, pies z kulawa nogą nawet łapy nie wyciągnął, bo mu się nie chciało. A w tym programie 95% dawali organizacjom na infrastrukturę turystyczną. To ile placów zabaw i ścieżek, parczków można by w naszej gminie z takich programów zrobić? Tylko trzeba chcieć. Mamy w tej gminie różne organizacje, ale im się nie chce nawet mieszkańców poprosić o 1% podatku na wkład do takich akcji. To taka wielka filozofia? Że nikt nie wie jak to zrobić? Internet jest, facebook jest, telefon jest, i fora internetowe są i są mieszkańcy, którzy takie rzeczy umieją przygotować. Jak się ich poprosi. Proste, drobne rzeczy, które ułatwiają życie, ładnie się w wioskach prezentują, niewiele kosztują i odciążą gminę od wkładu finansowego, a mieszkańców jeszcze zintegrują. Czy Wy wiecie, że tyle lat żyję w tej gminie i nie wiem, gdzie są te buki "9 misiów" w Niedźwiedziu, o których piszą na stronie kobylanka.pl? Pewnie ze sto razy tamtędy jeździłam rowerem, ale że to jakieś historyczne buki to nie wiem. Tak przy okazji, to Pan Nowy Dyrektor GOK zmieni na stronie plan zajęć świetlic wiejskich z roku 2012 na obowiązujący w 2017?

A teraz powiedzcie - To taki wielki grzech, gdyby mieszkańcy, tak jak ja, pisali o swoich sprawach na tym forum? O Matce Naturze, o rowerach, fotografii, malowaniu i Bóg wie o czym jeszcze, a przy okazji zaczęli się integrować w małe grupki i może za jakiś czas coś by z tego wyszło. Czy wszystko musi być robione odgórnie? Pan Wójt zarządził. Nowy Dyrektor GOK wymyślił i nie ma miejsca na oddolne inicjatywy? Mnie się wydaje, że wiele jest osób, które się aż palą żeby coś działać, to widać po wpisach na forum, na facebooku, tylko jest jakiś szklany sufit, jakaś blokada, która nie pozwala się wyzwolić tej spontanicznej energii ludzkiej. Główną przyczyną jest ostracyzm i strach przed wyśmiewaniem i wyszydzaniem. Poza tym, te akcje, które w gminie się dzieją, są nacechowane trochę politycznie, a w tym nikt nie chce brać udziału. Niektórzy też nie mają pomysłów, ale za to mają wielkie chęci do działania, tylko czekają. Ja się odważyłam, i pisze Wam te tutaj głupoty i by inni także spróbowali. To co tam Pan Wójt myśli, co to mnie obchodzi, może nie będzie następnej kadencji? Pan Wójt wróci do tego swojego Stargardu, ale ja tu zostanę. Tak jak reszta mieszkańców. A Pana Wójta to moje pisanie też kolokwialnie mówiąc "oblata", mówiąc po wiejsku. To, mimo że na to nie wygląda, dość stabilna osobowość, żeby takie moje wypociny go obchodziły. Co najwyżej sprawdzi poziom nastroju społecznego.
Dlatego Moi Drodzy, jak się tym przejmujecie, to naprawdę nie ma czym. Na początek można przecież pisać anonimowo. Powolutku.
I trochę więcej odwagi.