Forum Gminy Kobylanka
z cyklu: Listy do Redakcji cz. 5 - Wersja do druku

+- Forum Gminy Kobylanka (http://forum.kobylanka.pl)
+-- Dział: Hyde Park (http://forum.kobylanka.pl/forum-9.html)
+--- Dział: Hyde Park (http://forum.kobylanka.pl/forum-10.html)
+--- Wątek: z cyklu: Listy do Redakcji cz. 5 (/thread-12168.html)



z cyklu: Listy do Redakcji cz. 5 - ijsak7 - 12-06-2017

Z opóźnieniem, bo lato jest i mam inne zajęcia niż pisanie na forum, recenzja czerwcowego wydania Czasu Kobylanki. Moim marzeniem jest, by recenzji w ogóle nie pisać, bo nie potrzeba. Jakość gazety byłaby na tyle oczywista, że nie potrzeba byłoby pisać co się podoba, a co nie.
Te wydanie Moi Państwo jest słabsze niż było poprzednie. Jakby wydawane w pośpiechu, bo nie ma czasu i trzeba coś dopisać. Dwa artykuły na ten sam temat. Już nawet nie mówię, że wydanie czerwcowe wychodzi w maju, a pdf na stronie gminnej już więcej niż dwa tygodnie czeka na opublikowanie. Artykuliki nawet takie sobie. Oprócz tekstów Redaktora AS, który musi, no chyba byłby chory, gdyby tego nie zrobił, wtrącać swoje podprogowe insynuacje w artykule o strzelnicy. A to co napisał o sesji Rady Gminy to kpina. Jak łatwo pisze się o jednym, a nie pisze się o tym, co nie pasuje. Wychwala się pod niebiosa Nowego Radnego, co uratował Gminę, a mnie się wydaje, że tylko uratował program Pana Wójta i Komitetu 3E. Świat by się nie zawalił, gdyby Pan Malinowski nie wygrał, a Gmina Kobylanka nie pogrążyłaby się w niebyt, tylko dalej sobie funkcjonowała. I tak zdecydowana większość mieszkańców byłaby nieświadoma, że jakiś nowy radny jest teraz. A już kolejny grzech zaniechania w postaci pominięcia informacji o podniesieniu sobie diet, czy stronnicze przekazanie wymiany władzy wśród radnych to jakieś żarty. Ja oglądałam nagrania z sesji, więc mogę się wypowiadać co widziałam. Panie Dyrektorze GOK, co na facebookach twierdzisz, że pismo jest niezależne,  pragnę Ci uświadomić, że według mnie, największym szkodnikiem Czasu Kobylanki jest Pan Redaktor AS. I to on z tej gazetki robi tubę swoich osobistych poglądów, zgodnych z poglądami Komitetu Miłościwie Nam Panującego 3E. Niech się poprawi, albo zajmie inną pracą. Z pożytkiem dla wszystkich.

Te wydanie zachwyciło mnie także aż trzema tekstami STOWARZYSZENIE ZWYKŁE „Kobylanka – gminą dla swoich mieszkańców”, w osobie, reprezentujący zgodnie ze Statutem - Krzysztof Żyto. Najbardziej ubawił mnie tekst o zaginionych ulubieńcach. Szanowne Stowarzyszenie, proszę się nie boczyć na zaginione pieski, gdyż między innymi dzięki nim Stowarzyszenie ma tyle lajków na stronie i stałych czytelników. Dlatego stan taki należy polubić, a zmienić mentalność trudno. Można próbować. Ważne, że pieski znalazły dom. Ja czekam jeszcze na popularyzowanie wiedzy z dziedziny ekologii, turystyki, demokracji wśród społeczeństwa poprzez organizowanie spotkań, prelekcji, wystaw, koncertów oraz innych imprez, a także współpracę z osobami i instytucjami o podobnych celach działania. Znów sobie żartuję. Co za czasy, trzeba pisać, kiedy się żartuje, bo inaczej świat reaguje, że się napastliwie napada.

Ogólnie gazeta robi lepsze wrażenie. Komenda Powiatowa Policji zamieściła nawet swój tekst. Brawo. Jest stopka redakcyjna, informator z dwóch parafii, ogłoszenia drobne. Ale dalej jest za chuda. Dalej brak dobrych, większych tekstów. A ja nie odpuszczę. Ma być dobrze.

Teraz napisze coś o Harmonogramie wydarzeń kulturalnych w naszej gminie organizowanych przez GOK i różne organizacje tej wiosny, lata i jesieni. Na facebookowych forach rozgorzały dyskusje, że ktoś wiedział, nie powiedział, a potem wyszło jak wyszło. Na początku się uśmiałam. No nie przeczytała aktualności na facebooku, przyszły nowe i po ptakach. Nie zauważyła Pani Sołtys. Potem pomyślałam, że Pan F uznał stronę GOKu jako organizację ekstremistyczną i nie wyświetlił kobiecie wydarzenia. Nie ma się co śmiać. Ja mam tak na przykład ze stroną Wolne Radio Kobylanka. Ja czytam wszystko, co znajdę o gminie, więc i WRK sobie dodałam.To strasznie wielki ekstremizm, na pograniczu co najmniej organizacji terrorystycznej to nasze WRK. Zaprawdę nie pomogło nawet zastosowanie opcji "wyświetlaj w pierwszej kolejności" i tak otrzymuje do obejrzenia tylko wybrane posty. Tak oto działają niebiańskie algorytmy Pana F w gminnej rzeczywistości. Nie przeszkadza to jednak globalnej korporacji stale podsuwać mi do uwielbienia strony Pana Biedronia, do którego przyzwyczaja się nasze społeczeństwo, jako lek na zło i jedyny słuszny wybór między Tuskiem a Dudą, na pierwszego polskiego prezydenta gender. Podsuwa mi się też nieustannie strony Pana Stonogi, co wyraża się i stosuje wulgaryzmy zdecydowanie gorsze niż nasze WRK. Za jednego i drugiego Pana serdecznie Panu F dziękuję. Podsuwa mi się też nieustannie strony w stylu Stop Kaczyzmowi, partia Razem w wielu odsłonach, a ostatnio popularny jest też Greenpeace i WWF.  Cytując Harrego Pottera, sama zdecyduję kogo polubię, a kogo nie. Nie będzie mi tu niebiański algorytm siłą programował światopoglądu!
Potem jednak, Mili Państwo, zaczęłam się zastanawiać i nie było już tak różowo. Wyszło mi, że cała sprawa jest jak Ogr. Bowiem Ogry są jak cebula, to chyba wiecie? Gdy zaczęłam zdejmować po kolei te łupinki jedna po drugiej to robić się zaczęłam powoli bardzo zła. Bo znowóż wyszły mi nieciekawe rzeczy. Pierwszą rzeczą było, że Pani Sołtys mogła być wkurzona, bo przegapiła Dni Kobylanki i nie wiedzieć czemu zrobiła w tym samym dniu spotkanie przy kawce. Ciekawe dlaczego nikt jej o tym nie powiedział, a ponoć wszyscy wiedzieli i nie wyprowadzili z błędu? Sama się nawet zastanawiałam po co to w tym samym dniu? Ale może to miał być taki pakiet a'la impreza towarzysząca. Nie wnikałam. Teraz wnioski - dlaczego doszło do takiego zbiegu imprez, dlaczego piłkarze pojechali na mecz, a strażacy na zawody akurat gdy w Kobylance był festyn? Komunikacja. A właściwie jej brak. Informacje przekazywane z ucha do ucha miedzy swoimi o zebraniu w Kobylance w sprawie Lapidarium, nie powiadamianie części mieszkańców w ważnych sprawach, lub ich zniechęcanie, by się czasami nie pojawili na zebraniu w sprawie strzelnicy, informowanie tylko jednych, a nie informowanie drugich. Plaga ta rozrasta się po całej gminie. Forumowicze Wieści z Kobylanki udają, że forum gminne nie istnieje (oprócz Pań Redaktorek, za co jestem wdzięczna), o Stowarzyszeniu nikt nawet nie wspomni. Stowarzyszenia nie obchodzi, że są inne periodyki. Czas Kobylanki i Gmina udają, że Wieści z Kobylanki nie istnieją. Nie porozumiewamy się, nie kontaktujemy, nie polecamy i nie wspieramy, udajemy że ten kawałek rzeczywistości nas nie dotyczy, chociaż i tak wszyscy wszystko czytają i między sobą po cichu komentują. Czy jest na to rada? Jest na pewno techniczna. Nie trzeba nic wymyślać tym razem bo już jest, tylko jak zwykle nie działa. Taką rzeczą są aktualności na stronie kobylanka.pl i dawno nie używany Kalendarz. To, że jest nie używany to wyłączna wina Urzędu, a szczególnie niechlujstwa, flejowatości i lenistwa w stosunku do mieszkańców. Takie mam prywatne zdanie. Gdyby w tym kalendarzu były po bożemu z wyprzedzeniem wszystkie gminne imprezy, zebrania wiejskie, ważne daty, a nawet wywiadówki w szkołach, to Pani Sołtys nie popełniłaby takiego foux pas z imprezą w Reptowie. To zwykłe lenistwo i flejowatość w stosunku do swoich powinności urzędniczych, to znaczy z wyprzedzeniem informowania mieszkańców o wydarzeniach, do takiej niefajnej sytuacji doprowadziły. I znowu muszę o tym samym w kółko pisać. Kurcze, normalnie mam już dosyć czasami.
To po pierwsze, a po drugie to mi się oczy ze zdumienia baaaardzo szeroko otwierały, gdy przeczytałam, że nasz Urząd, naszych Sołtysów i to wybranych, zaprasza na to wydarzenie telefonicznie dzień przed festynem!!!!!!!! To oni nie zostali powiadomieni wcześniej, to ich nie poproszono wcześniej na zebranie ze zwykłej kurtuazji, by poinformować o tym co dziać się będzie w gminie i nie zapytano o zdanie? Paranoja!. Tak wiem, teraz Pan Nowy Dyrektor GOK odpowie, że do każdego dzwonił, z każdym się umawiał, rozmawiał, kto chciał to uczestniczył, współpraca była super i wafelki. Panie Dyrektorze GOK, kolejną rzecz Ci muszę chyba osobiście wytłumaczyć, kurcze znowu! Dlaczego w tej gminie trzeba pisać tak po prostacku jak krowie na rowie? Pootaczały Cię osoby, które i może są bardzo zaangażowane i bardzo się starają i wiele robią, ale działają "bo tak było kiedyś i było dobrze". Tym samym wsiąkasz w lokalne animozje nawet nie zauważając jak stajesz się uczestnikiem zakulisowych gierek. A ludzi to wkurza i to trzeba zmienić. Chyba, że już się zapisałeś do jakiejś partii.


Ja to bym zrobiła tak. Zanim ogłosiłabym w gazecie niesłychanie ekscytujący harmonogram imprez na lato to najpierw przedstawiłabym go mieszkańcom osobiście. Najlepiej zrobiłabym zebranie wiejskie. W tej gminie wszyscy jak diabeł święconej wody boją się zebrań wiejskich i organizują je tylko jak muszą. Jak karę za grzechy. A to jest jedno z lepszych narzędzi do komunikacji z mieszkańcami. Tylko tego tez należy nauczyć. To że na zebraniu mógłbyś Pan mówić sam do mikrofonu, bo nikt nie przyjdzie to naprawdę nie ma znaczenia. I nie ma znaczenia, że jedna Pani z drugą się pokłócą o to, kto ma rację. Zaproszenie mieszkańców jest symbolem, że uważa się ich za podmiot do wzajemnej komunikacji, a nie konsumentów czy petentów kulturalnych. To, czy oni z tego skorzystają jest już ich wolą, ale nikt im nie odbierze prawa do tego, że mogli uczestniczyć gdyby chcieli. Stanowisko Dyrektora od kultury nie jest w takiej gminie jak nasza tylko stanowiskiem administracyjnym czy menagerskim, jest w dużej mierze stanowiskiem kulturotwórczym i to naprawdę duże brzemię. Nie zazdroszczę. Dziś światopoglądy się zmieniają i mieszkańcy chcą współuczestniczyć w życiu gminy. Wielu jeszcze tylko chce i nic nie robi. Za to lubi sobie ponarzekać. Nie szkodzi. Zmiany następują i trzeba im tylko pozwolić się uwolnić. Odrzucić należy dawny, kołtuński styl zarządzania i wiejskie koterie i zacząć działać bardziej transparentnie, a wszystko się wyprostuje. Dodać więcej wydarzeń polegających na wspólnym współuczestniczeniu, jak swoiste wspólne darcie pierza. A także ich osobistych historii. W którymś wydaniu Gumna był taki filmik "Bitwa o las". To o takie historie mi chodzi. (Rany, jak ja dawno nie napisałam już Gumna! )
Dlatego takie imprezy jak Dni Kobylanki także organizowałabym bardziej transparentnie. Inne wsie tak robią. Organizują wcześniej zebrania wiejskie, powiadamiając wszystkich mieszkańców, a każdy sołtys jest osobiście zapraszany, mieszkańcy mogą się dorzucić z pomysłami. Czasem takie pomysły są świeższe i ciekawsze niż stare oklepane formuły festynowe. Po zebraniu publikowane są ustalenia i zmiany i każdy może się wszystkiego dowiedzieć. Mieszkaniec czuje się ważny i powiadomiony. A potem szczególnie zaproszony do uczestnictwa w święcie swojej gminy czy wsi. I to jest ta kolejna warstwa cebulki, o którą chodziło pewnie Pani Sołtys. Zwyczajnie poczuła się pominięta. Proszę pamiętać o tym i nie pomijać mieszkańców. Organizacje, zespoły ludowe KGW i grupy gminne to nie jest cała gmina. Proszę wszystkich mieszkańców informować wcześniej i pisać na facebooku co Pan robi. Ludzi to ciekawi, a za szczerość docenią.
Jest jeszcze trzecia sprawa także techniczna. Serdecznie prosiłabym wszystkie podmioty i organizacje, co maja facebookowe strony istniejące jako osoby o dziwnych nazwach, by pozmieniały je na strony społeczności. By można Was było polubić i Wasze posty wyświetlały się na bieżąco. Szczególnie proszę o to szkoły. Nawet nie wspominam o niektórych stronach OSP. Zainteresował mnie tez pomysł, by wszystkie imprezy gminne publikować od razu jako wydarzenia. I bardzo proszę Pana Dyrektora GOK, by od razu cały harmonogram imprez towarzyszących wklepał do facebooka. Layouty i rozpiski można przecież dodać później. Nauczcie się od razu publikować w wydarzeniach, a tłumy, których byliście świadkami na Dniach Kobylanki czasem mogą Was zaskoczyć. Tak samo jak niespodziewane publikacje w gazetach. Znalazłam nawet taką informację na jednym profilu, że o naszym festynie wiedzą już nawet w USA i podziwiają, że tak czysto, ludzie są szczęśliwi i nie ma terrorystów. Ja jako mieszkanka gminy Kobylanka dziękuję im za to, że jako przyjezdni potrafią tak szczerze docenić walory miejsca, w którym my żyjemy. Bardziej niż czasem my sami to potrafimy.

Ja mam nadzieję, ze kiedyś się to zmieni. Tego się nauczmy.