Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
wywołać wilka z lasu
#1
Sad 
No i wywołałam wilka z lasu. A tak sobie obiecywałam, żeby o tym nie wspominać. Jednak powiedziałam magiczne słowo "wybory". Wredne słowo przykleiło się, jak jakaś melodia, i nie chce odpuścić.
Zatem ten wątek poświęcony będzie wyborom w wydaniu lokalnym, czyli w Kobylance.

Tak już w naszej gminie jest, nie wiem jak w innych, że u nas głosuje się "na obecnego wójta" lub " przeciw". I może się wydawać wójtowi Przysiwkowi, że wyborcy go wybrali, bo miał dobry program, albo za jego osobiste przymioty, to według mnie ( każdy z Was oczywiście może mieć inne zdanie) wybrali go w opozycji do wójta Kaszubskiego. Zresztą jaki tu był wybór? Dwóch byłych wójtów i niezależni lokalni kandydaci. Nam, mieszkańcom Kobylanki, z wielkim trudem przychodzi głosować na własnego sąsiada, żeby potem mu mówić "Panie Wójcie".
Tu cytat - powiedział książe Bogusław do Kmicica w Potopie:
" Słuchaj, panie Kmicic! Gdybyśmy, my, Radziwiłłowie, żyli w Hiszpanii, we Francji albo w Szwecji, gdzie syn po ojcu następuje ..., służylibyśmy pewnie królowi i ojczyźnie, kontentując się jeno najwyższymi urzędami, które nam się z rodu i fortuny przynależą. Ale tu, w tym kraju, gdzie król nie ma za sobą bożego prawa, jeno go szlachta kreuje, gdzie wszystko in liberis suffragiis, słusznie czyniliśmy sobie pytanie: dlaczego to Waza, a nie Radziwiłł ma panować?.. ale kto nam zaręczy, kto nas upewni, że po Wazach nie przyjdzie szlachcie fantazja do głowy posadzić na stolcu królewskim i wielkoksiążęcym choćby pana Harasimowicza albo jakiego pana Mieleszkę, albo jakiego pana Piegłasiewicza z Psiej Wólki. Tfu! czy ja wiem wreszcie kogo?... A my? Radziwiłłowie ... mamyże po staremu przystępować do całowania jego królewskiej - piegłasiewiczowskiej ręki?... Tfu! do wszystkich rogatych diabłów, kawalerze, czas z tym skończyć!..."
Tak więc mieszkaniec Kobylanki nie zamierza całować piegłasiewiczowskiej ręki swojego sąsiada w roli wójta, woli Wazę. 

Na scenie politycznej naszej gminy ostatnimi czasy ruch jednak jakiś jest. Na przykład, nawet do mnie dochodzą jakieś wieści o referendum w sprawie odwołania. No nie wiem, obawiam się, że nawet jak do niego dojdzie, to to nic nie zmieni, bo frekwencja będzie za niska. A przyczyną tego jest to, że nie ma nic w zamian. 
Przy grillu i kiełbasce, co niektórzy przebąkują jednak czasem o alternatywnej kandydatce będącą redaktorem lokalnej gazety. Z nastrojów jednak wynika, że sama Pani Redaktor wywołuje skrajne postawy. Oprócz licznych zwolenników, istnieje grono osób postronnych pytających " o co jej chodzi właściwie?" oraz duża ilość przeciwników, w tym przeciwników irracjonalnych, z przeciwem pozbawionym jakichkolwiek merytorycznych podstaw (postawa zwana " nie bo nie"). Same skrajności - w rezultacie ruletka.To, co dla mnie samej jest dziwne, to te same osoby, które na kandydaturę Pani Redaktor na wójta reagują skrajną agresją, na piastowanie przez nią stanowiska radnej są już  w 100% za. Ciekawe, prawda? Pozostaje także w zawieszeniu pytanie - A co z dwumiesięcznikiem* w razie wygranej? No bo mieszkańcy dwóch propagandowych tub władzy w jednej gminie raczej nie zniosą!

Pozostali potencjalni kandydaci? Jeśli ja, średniostatystyczny obywatel naszej gminy o Tobie , potencjalny kandydacie, nie słyszałam, to Cię nie ma. Możesz się oburzać, bo Twoje zdjęcie zamieścili kilka razy w gazecie, działasz w jakiejś organizacji (która de facto jest Twoim hobby). A te parę osób znajomych i znajomych znajomych i tych co Cię znają, to jaki to jest % w stosunku do 4000 uprawnionych do głosowania mieszkańców gminy? Zreszta i tak połowa tych znajomych na Ciebie nie zagłosuje poprostu z czystej zawiści. Dziś nie wystarczy obudzić się przed samą kampanią wyborczą, założyć stronę na fb, zawiesić trzy plakaty na płocie, zorganizować dwa zebrania dla wyborców i wydrukować 5000 ulotek z hasłem "Lepsza przyszłość. Wybierzcie mnie, bo uważam, że nadaję się na wójta". Przykro mi. Nie te czasy.

Zamiast jednak spekulować, może byłoby grzeczniej najpierw spytać samych zainteresowanych, co zamierzają? Albo zająć się tym, co i tak nieuniknione.

Wracając do tematu dzisiejszego postu, zacznijmy wywoływać tego wilka. Pozostanawiajmy się, co będziemy mieli w dniu wyborów (gdyby odbywały się one dziś)? 

LUD idzie do urn.
W pierwszym rozdaniu wójt Przysiwek, wójt Kaszubski, kilku niezależnych kandydatów ze średnim poparciem. Ostateczna rozgrywka wójt-wójt. 
Pewnie się zastanawiacie skąd ten Kaszubski. Minęło trochę czasu, wójt Przysiwek już wiemy jak działa. Znane nazwisko dawnego wójta, zero kasy na promocję, grunt przygotowany przez całe antyprzysiwkowe podziemie. Głupi by nie skorzystał!

A teraz wersja z tzw czarnym koniem. Czyli wójt, wójt oraz spadochroniasz z większego urzędu lub były radny bez szans na reelekcję z pobliskiego miasta, który musi się ewakuować, bo tak narozrabiał, że i tak go nie wybiorą. Nazwisko znane, pisały o nim gazety przy okazji jakiejś afery. Na kogo teraz lud zagłosuje?

I tak dalej....

Nadziwić się nie mogę, że cała nasza lokalna opozycja po półtorej roku naprawdę ciężkiej pracy (doceniam), własnej gazecie, niezależnym forum, stron w internecie, wykryciu kilku afer, audycji w mediach, aktywnego działania wśród mieszkańców, dorobiła się tylko hasła w stylu " Przysiwek musi odejść!".
Żadnego kryształowego lidera, do zaakceptowania przez wszystkich mieszkańców, planu rozwoju gminy, strategii działania, wzorców postępowań, pakietu ustaw, akcji pro+ integrujących ludność, budowania nowego społeczeństwa. Reasumując, mimo ogromu włożonej pracy, w ostatecznej rozgrywce (wybory), mieszkańcy zostaną jak zwykle w.....i, bo i tak wójtem zostanie jakiś Waza. Brawo.

Jako inspiracja dla wszystkich z różnych stron lokalnej sceny politycznej, dziś taki link:
https://m.youtube.com/user/Media2000Corp

Uwagi Redakcji:
Redakcja zastrzega, że poglądy zamieszczone w powyższym poście przez Autorkę, nie są poglądami Redakcji. Redakcja szanuje prawo każdego Obywatela do swobodnego wypowiadania się i zamieszczonej treści nie ocenia.

Objaśnienia:
dwumiesięcznik* - w treści posta zamieszczono celowo sformułowanie dwumiesięcznik* zamiast gazeta lub czasopismo. Jest to nawiązanie do jednego z poprzednich postów, w którym autorka ponagla do wydawania gazet. Autorka traktuje tam wszystkie lokalne gazety jak miesięczniki. Zastosowanie w tym poście wyrażenia dwumiesięcznik*, spowodowane zostało:
A. Autorce tak spodobało się czytanie gazet, że chciałaby żeby wszystkie były miesięcznikami. Czyli był to zabieg mający na celu zwrócenie na to uwagi- co jest możliwe.
B. Dawniejsze wtrącenie było wynikiem zwykłego nieuctwa i teraz autorka pali głupa, żeby się nie wydało - co także jest możliwe
C. Zabieg miał spowodować potraktowanie autorki jak osoby mało wiarygodnej, której poprzestawiały się klepki, nawet nie wie co czyta, a w rezultacie wszystko, co napisała także automatycznie staje się niewiarygodne - co również jest możliwe.
D. ....... - i tak dalej.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości