Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
jedyne co jest pewne, czyli śmierć i podatki
#1
Od czasu, gdy nasz Wójt przestał się wydzierać i obrażać radnych, a zaczął mówić w miarę spokojnie, to znaczy od jakiś dwóch sesji, powoli zaczynam kumać o co chodzi z tą sprawiedliwością społeczną. A może mi się tylko wydaje, że rozumiem i nastąpiło jakieś moje wewnętrzne oświecenie. Wójta naszego zrozumieć trudno. Tak jego wywody pisarskie, jak i słowne wypowiedzi, przypominają raczej "Sklepy cynamonowe" Brunona Szulca czy Gombrowicza, niż zwykłą, potoczną, ludzką mowę. Ale powoli, ze strzępków wypowiedzi staram się wyłowić ogólną koncepcję.

Kobylańska "Reforma Przysiwka" dotycząca modernizacji gruntów mocno podniosła ciśnienie mieszkańcom, których podatek znacząco podskoczył i zamiast kilku złotych mają do zapłacenia kilka tysięcy podatku. Wcale im się nie dziwię. Gdyby Pan Geodeta, za wskazaniem Wójta, zamienił mi działkę, na której mam warzywniak i hoduję swoją marchewkę i kartofle, z rolnej na budowlaną bez mojej wiadomości i zgody też bym się zdenerwowała. A jeszcze jak wymiar podatku wzrósł by mi o tysiąc lub dwa? Oj! Ale bym się zagotowała! Oj! Nie chcielibyście tego doświadczyć! Oj! Artykuły Pani Pileckiej przy moim temperamencie to byłby mały pikuś! Krew by się lała!

Pikanterii całej tej sprawie dodaje jednocześnie ciekawy fakt, usłyszany na ostatniej sesji, że gdy my płacimy podatki od działek budowlanych, zdziera się z nas ile wlezie, mieszkańcy Morzyczyna (i pewnie Zieleniewa) posadowili w 90% swoje hacjendy na działkach rolnych, udają rolników, choć ich domy w niczym się nie różnią od naszych. Ale podatki tak. Ups! Jakie małe niedopatrzenie poprzednich władz podczas modernizacji! Ciekawe jaki koniec będzie miała ta historia?

Co do samej reformy podatków, zgodnie z zasadami sprawiedliwości społecznej oraz kompleksowej inwentaryzacji i modernizacji gruntów, rozumiem, że Urząd zajął się uporządkowywaniem Stajni Augiasza.
Czyli:
- zrobił sobie listę wszystkich działek od których pobiera podatki
- przyporządkował do nich odpowiednie literki i cyferki
- posprawdzał na których działkach są domy i inne zabudowania
- posprawdzał, czy domy są na działkach budowlanych
- posprawdzał te domy, które nie są jeszcze oddane do użytku, choć ich właściciele od wielu lat mieszkają sobie bez zameldowania i bez płacenia za nie podatku i coś z tym fantem robi
- zrobił listę podmiotów gospodarczych i czy płacą odpowiedni podatek
- znalazł działki na których jest prowadzona ta działalność gospodarcza i czy są to działki budowlane, a nie rolne i odpowiednio do nich wyliczony podatek
- dopasował do każdej nieruchomości właściciela zameldowanego i płacącego podatek dochodowy, który urząd skarbowy przesyła do gminy
- wyłuskał te nieruchomości, których mieszkańcy nie zasilają kasy gminy poprzez urząd skarbowy i znalazł przepis, który ich zmotywowuje do tego
- itp i itd


W szale bitwy o kasę, zapomnieliśmy może, że gmina nasza ma ogromny dług do spłacenia, i w związku z tym długiem poprzedni radni dowalili nam najwyższy wymiar podatków. Dług trzeba spłacić, ale nie kosztem mieszkańców, często tych najbiedniejszych.
Pamiętajmy też, że każda gmina ma możliwość ustalenia takiej skali podatków, jaka jest potrzebna do funcjonowania gminy, a jednocześnie nie obciąża mieszkańców.
I tu jest cały smaczek!

Wójt na sesji w trakcie wywodów bąkał o jakiejś regulacji, która z automatu zmniejszać będzie podatek biednym emerytom. Na razie część umorzył, część zamroził do wyjaśnienia. Nie zgadza się na obniżenie podatków, bo i tak na obniżeniu podatków zyska najwięcej Netto, a nie biedna babcia z emeryturą. Swoich radnych zobligował do głosowania przeciw, choć pewnie nie wiedzą dlaczego, tylko że Wójt osobiście się im odwdzięczy, o co w stosownym czasie wystąpią. To oczywiście wiąże się z wiadrami pomyj wylewanymi na ich głowy. I słusznie! Za swoje czyny trzeba brać odpowiedzialność. Najwięcej obrywa radny Biernacik, który biedny nawet nie wie jak ma głosować, tylko trzeba mu palcami pokazać, ani o co w tym wszystkim chodzi.

Mnie się wydaje, że chyba czaję tę reformę. A możliwe też, że wyciągnęłam zbyt daleko idące z chaotycznych wypowiedzi Wójta wnioski, bo on sam nie za bardzo zdaje sobie sprawę co rozpętał.

Jak pisałam wcześniej każda gmina ma prawo do ustanawiania podatków tak, jak potrzebuje. Kto zabroni Radzie Gminy uchwalić w trybie uchwały swoistą Konstytucję Podatkową na wzór ustawy o podatku dochodowym? 

Założenia wstępne Konstytucji prawdopodobnie byłyby takie:
1. Podstawą stawką są podatki w najwyższym możliwym wymiarze.
2. Wszystkie nieruchomości są oznaczane tak samo. Nie ma pseudorolników, jak dom z działką to działka budowlana.
3. Wszystkie działki dojazdowe to drogi.
4. Co jednak z tymi, co nie są rolnikami, ale na swych przydomowych działkach mają sad, czy po rodzicach przejęli obowiązki i dalej uprawiaja zagon kartofli za domem, tylko że ogrodzony? Według nowej reformy, bez różnicy co tam jest, wszystko ma być budowlane. Rozumiem, że sprawiedliwość społeczna jest ślepa, ale czy musi być jeszcze głupia? Nie można tylko patrzeć na doraźne korzyści, ale trzeba też chronić charakter wsi. Gmina nasza zmienia się na podmiasto i zapanowała moda i wygoda na rezygnację z uprawiania ziemi. Korzyści z osiągania pożytków z ziemi jest wiele. Mądry przyrodnik podałby kilkanaście. Ja jestem tylko wieśniaczką, podam kilka:
- Ziemia jest uprawiana, pracuje i daje owoce. Poprzez nawożenie kompostem, obornikiem, ręczną pracę wzbogacana jest w unikatowe bioorganizmy i pierwiastki śladowe, których brak w wielkoobszarowym rolnictwie.
- Mieszkańcy hodujący marchewki i buraczki są zdrowsi, jedzą ekologiczne produkty, bio i takie tam, polepsza się ogólny dobrostan społeczeństwa.
Ogrody to także spiżarnia dla zwierząt, ptaków, gryzoni. Kwitnące sady, zioła, kwiaty to pożywka dla pszczół i owadów.
- To żywy bank różnych gatunków dla przyszłych pokoleń. Teraz czasem w zapuszczonych ogrodach odkrywamy stare gatunki drzew owocowych, które są skarbem dla zachowania bioróżnorodności. Takim samym bankiem mogą być nasze ogrody za 50 lat.
- To zachowanie kulturowego charakteru wsi, poprzez małą kulturę agralną utrzymanie pewnych nawyków, zwyczajów, a także nietypowych sposobów na hodowlę. Po latach może okazać się wielkim odkryciem jakiś babciny sposób na hodowlę kapusty. Jak tak dalej pójdzie to nasze wiejskie wnuki nie będą wiedziały, co to jest cebula, czy tak jak w Angli, że mięso uprawia się na drzewach. Myślmy tochę.
Kto tego nie rozumie - tu wytoczę ciężkie armaty i będę obrażać - jest krótkowzrocznym bałwanem, cymbałem i bezmózgą polityczną małpą patrzącą tylko na własne korzyści. Proszę sobie zapamiętać i wryć w poasmięć, że zachowaniue wiejskich warzywniaków jest niesłychanie WAŻNE, i trzeba patrzeć z wieloletnią, a nawet wielopokoleniową perspektywą.
Mogą być działki rolne, ale na nich ma być prowadzona produkcja rolnicza choćby na potrzeby własne. Są określone warunki ile % ziemi ma być uprawiane. Ile drzewek owocoych, krzaków porzeczek na m2, ile kur i kaczek na jaki obszar, ile na warzywniak a ile na trawnik, ile na krowę ( kto dziś ma krowe?), na kompostownik iid. Jak się nie spełniasz warunków, wydziel mniejszą działkę pod warzywnik, dosadź drzewek owocowych albo kup kozę. Chcesz być wielkim miastowym z dworkiem na wsi i wypielęgnowanym trawnikiem, to płać! To jest wieś! Na podatniku spoczywa obowiązek udowodnienia, że ziemię uprawia. Weryfikacja cykliczna, np co 5 lat. Mogą być ograniczenia powierzchni, np nie mniej niż 1000 m2.
5. Ulgi i umożenia.
Tu jest całe clou reformy. Wysokość podatku uzależniona od dochodu. Taka skala podatkowa. Jak masz dochód do wysokości najniższej krajowej, to z klucza od razu umorzenie. Czyli te wszystkie babcie na bieda-emeryturkach, nawet jak im podatek za działkę wynosi 3000 zł to automatycznie następuje wyzerowanie i do zapłacenia 0 zł. Druga skala to gdzieś do dwóch średnich krajowych, tak wyliczona wg jakiegoś normalnego algorytmu, że w rezultacie większość do zapłacenia będzie mieła tyle samo, ile do tej pory płaciła, chociaż podatek wyszedł całkiem duży. Dla pozostałych mieszkańców, którzy mają takie dochody, że ten podatek to dla nich mniej niż kołpaki do samochodu, który sobie właśnie kupili, bez umorzenia. Wszyscy ci, co nie są zameldowani i dochodowy płacą w innym miejscu podatek bez ulg 100/100. Jak chcesz mniejszy, zamelduj się, płać po bożemu, to ci odpowiednio wyliczą. I tak przy okazji koniec z dzikimi lokatorami. Działalność gospodarcza bez ulg.
Może też być inny sposób. Na przykład stały wskaźnik. Takie 2-3% od dochodu rocznego. Tu też babcie emerytki nie zapłacą, bo ich podatek będzie niższy niż znaczek na list.
6. Ulgi i odliczenia należą się tym, którzy ewidencję działek mają oznaczoną jak wszyscy. Dopełnij solidarnie człowieku swojego obowiązku!

W związku z tym i Netto i Torfownia płacić będą taki podatek od najwyższej stawki, że pozwoli to na spłacenie długu, a ci najbiedniejsi będą mieć duże ulgi.
Duży problem będzie ze skorelowaniem podatków od nieruchomości i dochodowych. Bo to i inne terminy i inne urzędy, i ogólnie jak tu liczyć jak ktoś rozlicza się wpólnie, i inne takie tam.

A jednak TO SIĘ MOŻE UDAĆ.

Dzięki temu nikt nie będzie musiał chodzić po zwolnienia i umorzenia. Wieśniak też ma swój honor i nie będzie Jaśnie Pana prosił o łaskę. Wójt też nie będzie musiał wycierać gilów z rękawa, jak będą przychodzić po prośbie i żenująco chlipać w mankiet.
Bez łachy!

Tak. To jest rewolucja. Byleby była mądrze przeprowadzona!

A może mi się tylko, jak zwykle, coś uroiło?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości