Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
konkluzja po pół roku
#1
Przypomnieć sobie warto, na czym obecniee stoimy, to znaczy ja "ijsak7", z tym moim pisaniem na forum i pokojowym protestem przeciwko zawłaszczeniu dobra wspólnego przez różnorodne poglądy polityczne w naszej gminie. I to nie jedne poglądy, ale ścierające się nawzajem.

Stan na dziś dzień jest taki - piszę sobie samotnie od pół roku, +/- 50 osób czytuje te moje wypociny, czasem się pośmieje, czasem coś tam zgrzytnie. Forum dalej martwe. Ale cieszę się, że niektóre osoby odkrywają różnorodne możliwości tego przybytku wymiany myśli i poglądów. Kilka razy sobie już pomachaliśmy, prawda?

Podsumujmy fakty - forum zostało opuszczone po reorganizacji zaordynowanej przez naszego Wójta, że na forum pisać należy tylko pod własnym nazwiskiem. Nie on pierwszy wpadł na taki genialny sposób, co Wam zresztą pokazywałam - należy się wrócić do Kobyłki, jak ktoś chce sprawdzić. Tym sposobem miałby jak na dłoni kto co mówi i myśli i do jakiej grupy wpływów politycznych należy. Miałby też daleko idące możliwości, gdyby czyimś wpisem poczuł się urażony, bowiem personalnie mógłby się odwdzięczyć.  Zapewne liczył na znaczne uspokojenie dyskusji i eliminacje części zajadłych przeciwników. Pisanie pod własnym nazwiskiem wywołuje jednak pewien skutek w temperowaniu nastrojów i samoograniczanie się piszących. Pewna ilość osób i tak pisała pod własnymi nazwiskami, niektórzy jednak na takie obnażanie nie byli gotowi, z sobie znanych powodów, lub zwyczajnie nie chcieli - i mieli do tego pełne prawo, zgodzę się z nimi w 100%. Wszyscy zaczęli się buntować. Bunt ten, według mnie był jak najbardziej słuszny. Uzurpacja prawa do forum była autorytarna. Jak gdyby był właścicielem tego forum, a nie tylko jego zarządcą, który piastuje swoje stanowisko z nadania prawdziwych właścicieli, czyli wszystkich mieszkańców gminy. Takie jest moje osobiste zdanie na ten temat. Konsultacje społeczne nie były przeprowadzane, była tylko wola Wójta. I to tak wzburzyło osoby piszące na forum, że "zabrały swoje zabawki i poszły się bawić na inne podwórko". Jak to wygląda pod względem prawnym nie znam się, prawnikiem nie jestem. Co na to Radni, jako nasi reprezentanci, i czy w ogóle mają jakiś w tej sprawie głos, też nie wiem, może nie doczytałam albo nie do-oglądałam.
Czytywałam sobie różne wątki zamieszczone na tym forum, i gdyby nie zapiekłość i tematyka, która sercu mojemu nie jest za bardzo bliska, powiedziałabym, że to są całkiem niezłe teksty. Cięte riposty, cytaty, nawiązania do wypowiedzi, opisy i puenty, a także bardzo logiczne odpowiedzi na różnorodne i skomplikowane niuanse prawno-urzędnicze. Fajne.
Forum Wieści z Kobylanki takie nie jest. Tam język jest całkiem inny. Brak jest tej konfrontacji i odpowiedniego przeciwnika. Zdania są krótkie. riposty czasem bardzo dosadne. Oczywiście cała społeczność jest przeciw Wójtowi i wystarczy, że pojawi się tam ktoś o lekko ciepłym stosunku do władzy, natychmiast zostaje wyśmiany. Z biegiem czasu potworzyły się tam również frakcje wewnętrzne. Są więc osoby religijne i antyklerykały, przeciw Pani Sołtys i za, za przedszkolem i przeciw, itd. Nie są to podziały równe, bo jednocześnie można być antyklerykałem i przeciw Pani Sołtys, ale za przedszkolem. Można być też z góry przeciw wszystkiemu, a także za każdym razem żądać rozliczenia się z każdej złotówki przed społeczeństwem. Są osoby rozsądne, które gdy dyskusja zbacza na takie tory, że już nie wiadomo o co chodzi, próbują wrócić równowagę. Pisują także mamy, które nie wiedzą, gdzie mają się zwrócić ze szkolnymi problemami swoich pociech. Ponieważ forum czytuje nieoficjalnie również edukacja gminna, czasem zadziała, a czasem dostaną epitetem w stylu "kury domowej". Co do geograficznego rozmieszczenia użytkowników, to największą grupę stanowi część "przy torach", czyli Reptowo i okolica. Tam jest najwięcej sytuacji pt konfliktowych i tam jest najciekawiej. Sporą grupę stanowią mieszkańcy nowych osiedli, a także kilka osób ze starej Kobylanki. Ponieważ są to ciągle te same persony, w moim mniemaniu władza doskonale wie, kto co pisze, nawet gdy ukrywają się pod pseudonimami, gdyż często opisują gdzie byli, z kim rozmawiali, co widzieli. Gdyby mnie to żywotnie interesowało, i gdybym udzielała się w gminnej polityce, to zaręczam kłopotu bym żadnego nie miała. Jak zauważyłam takie wsie jak Rekowo, Miedwiecko, stary Jęczydół, Kunowo, spora część Morzyczyna i Zieleniewa (poza tymi co to zawsze się udzielali), i częściowo Motaniec nie bardzo się angażują politycznie. Co najwyżej sobie poczytają.
Forum stanowi miejsce, gdzie można poznać wiele gminnych ciekawostek, informacji, których w oficjalnym obiegu nie znajdziesz, i swoistych "perełeczek" gminnego życia. Pisują osoby, które potrzebują pomocy w rozwiązaniu jakiegoś problemu, albo proszą o wytłumaczenie urzędniczych zawiłości. Forum stanowi też pewien zawór bezpieczeństwa i kompensacji nastrojów społecznych. 
Fajnie że jest. Lubię je sobie czasem poczytać.

Natomiast długo nie mieściło mi się w głowie, jak można pozwolić na obumarcie forum gminnego. Przecież dla władzy jest to swoisty blamaż, rysa na wizerunku. Nie jest to ładne, gdy społeczeństwo odwraca się od urzędu i protestuje bojkotując forum. Tym bardziej, że rozwiązanie tej sytuacji jest banalnie proste. Trzeba po prostu pisać! Co z tego, że opozycja się obraziła, ale są osoby, które dalej piszą.
Zamiast posłużyć się helotami, jak to mówi młodzież w slangu, czy własnym sztabem wyborczym, forum zupełnie opuszczono. Wystarczyło, by raz w tygodniu ktoś napisał, że: a to lampa się zepsuła, a to śmieci w krzakach, a to pies narobił na chodniku, a to festyn się udał i kiełbaski smakowały... Byłoby git! A tu cisza. Wierciło mnie to nieustannie, bo próbowałam zrozumieć, aż w końcu mnie oświeciło.

Zapomniałam o BONUSACH.

Drodzy Państwo, proszę sobie wyobrazić to forum z punktu widzenia Urzędu. Nieustanne odpisywanie na zarzuty, śledzenie na bieżąco wielowątkowych dyskusji, czytanie ustaw, rozporządzeń, konsultacje z prawnikami, tłumaczenie, tłumaczenie.... Każde pytanie zadane na forum gminnym jest swego rodzaju pytaniem w przestrzeni publicznej. Wypada na nie odpowiedzieć, szczególnie jak jest zadane wprost konkretnemu urzędnikowi. Gdyby nasza Pani Matka zadała pytanie nie na forum Wieści z Kobylanki, a na forum gminnym, kobylańska edukacja zobligowana byłaby odpowiedzieć. Chociaż odpowiedź mogłaby być w stylu "Dziękujemy za zwrócenie uwagi, sprawą zajmą się kompetentne osoby i bla, bla, bla" czyli, jak to mówią PMWD. W momencie, gdy forum zostało opuszczone zapanowała CISZA. Jak cudny świat się teraz ukazał! O wszystkim, co władza wiedzieć powinna, dowiaduje się z forum Wieści z Kobylanki, odpowiadać nie musi. Chcesz coś wiedzieć, napisz, złóż w urzędzie, poczekaj 14, w sprawach skomplikowanych 30 dni, z pomocą ulubionego prawnika odpiszemy. 
Gdyby nie przysięga, to w urzędzie strzelałyby korki od szampana i zacząć można by fiestę. Arrrrrriba! Arrrrrriba!   https://youtu.be/zJ4eUCPogN4
Letnie wakacje upłynęły w nastroju festynowym i upragnionym spokoju https://www.youtube.com/watch?v=4rbiv5bvBlw

Byłoby całkiem cudnie, gdyby pod koniec wakacji nie zaczęła pisać jakaś wariatka, czyli ja "ijsak7". Ale ja jestem nieszkodliwa. Pisuję sobie jakieś tam felietoniki do których nie trzeba się odnosić. Poza tym proszę społeczeństwo żeby pisało na forum, znaczy się jak najbardziej dobrze, można powiedzieć po linii władzy. Czasem coś cierpkiego napiszę, ale drugiej stronie też się dostaje. Taki mały kobylański kabaret. Już komuniści wiedzieli, że społeczeństwu należy pozwolić odrobinę się pośmiać z władzy, bo to rozładowuje emocje. Nic, czym należy się zająć.

Czyli jesteśmy w punkcie wyjścia.

Gdyby na forum pisywały jakieś osoby, to po pierwszym "wywnętrznieniu się" pewnie bym odpuściła. Ktoś tam by odpisał, ktoś zwrócił uwagę na moje upośledzenie umysłowe. Słowem norma. A tu dalej martwo. No męczyło mnie to. Nawet przeprowadziłam eksperyment socjologiczny o paradygmacie, by sprawdzić jak społeczeństwo reaguje na konfuzję. Dalej nic. Po pól roku takiego pisania i już wiem na czym stoję. Mogę tu sobie apelować nawet i tysiąc lat, i nic z tego. Nikt zdania nie zmieni. Zabetonowało się. Kręgosłupy polityczne usztywniły się.

Dlatego muszę zadać sobie kolejne pytania. Tym razem posłużę się porównaniami wprost z jednej z moich ulubionych książek:
1. Czy chcę, aby na tym forum Gildia Kosmiczna wysyłała legiony saudarkarów, za zgodą Imperatora całego Lansradu, zaprowadzając porządek w Imperium?
2. Czy zależy mi by Zgromadzenie Bene Gesserit prowadziło na forum swój projekt eugeniczny, aby stworzyć Kwizatz Haderacha, który będzie mógł sięgnąć, gdzie nie sięgają one?

Cóż mogę powiedzieć. Temu Państwu dziękujemy?

Został mi jeszcze tajemniczy lud fremeński, schowany w siczach na pustyni planety Arrakis .......




Konkluzja z tych dzisiejszych rozważań jest taka:

Należy znaleźć nowy target!
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości