Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
W tyglu uchwał obywatelskich.
#31
abc to kto Twoim zdaniem zapłaci za drogę wybudowaną przez dewelopera? Deweloper czy mieszkańcy na danym osiedlu?
Odpowiem mieszkańcy w cenie działki. A teraz kto zapłaci za drogi na przejmowanych osiedlach? Mieszkańcy tych osiedli, tak ale w części i mieszkańcy innych osiedli czyli także tych którzy zapłacili już za drogi na swoim osiedlu.
Tak że nie ma tu chyba rozwiązania, które zadowoliłoby wszystkich. Bo jeśli mieszkańców wpuszczono w kanał jak piszesz to chyba były to osoby dorosłe i mogące ocenić ryzyko swoich decyzji. To czemu koszt ich decyzji (błędnych) ma obciążać wszystkich mieszkańców?
Jak piszecie mieszkańcy Sosnowego wyrażają chęć partycypacji w kosztach budowy drogi. To znaczy ile chcecie przeznaczyć na tą inwestycję, czy jeśli mieszkańcy faktycznie tak deklarują, to czy nie zmienią zdania w momencie przejęcia drogi przez gminę?

W uzasadnieniu do projektu uchwały czytam że dość dzielenia ludzi na tych którzy płacą podatki małe, duże i średnie, ale jednocześnie wytyka się że tam gdzie mieszka mniej ludzi to z przejęciem dróg nie powinno się spieszyć bo przecież mają zbudowane drogi przez dewelopera. To co to jest jak podział mieszkańców tylko według innych kryteriów.

Moim zdaniem kryteria powinny być wspólne dla wszystkich gmina ustala że przejmuje drogi do utrzymania, ale drogi spełniające określone standardy. I koniec kropka. I czy to darowizna czy sprzedaż to jakie to ma znaczenie jeśli oba rozwiązania są zgodne z prawem.

A teraz o śmieciach, jeśli gmina faktycznie ma usuwać dzikie wysypiska z budżetowych pieniędzy pochodzących z poza systemu gospodarowania odpadami czyli z pieniędzy na inwestycje, oświatę itp. to jestem temu przeciwny. Tak jak jestem przeciwny temu by gmina umarzała podatki niezasadnie, czy marnotrawiła środki budżetowe na akcje mailingowe.
Wolę by gospodarka odpadami była samofinansującym się elementem budżetu, niż kosztotwórczym i zabierającym środki z innych części budżetu.
Odpowiedz
#32
A z czyich pieniędzy w ubiegłym roku zrobiono drogi w Morzyczynie i Zieleniewie? Z pieniędzy mieszkańców, którzy przy tych drogach mieszkają czy z publicznych?        Z czyich pieniędzy  zrobiono  inne ulice? Z pewnością w jakiejś części również z podatków od mieszkańców tych osiedli.
A jeśli chodzi o śmieci to jak  rozumiesz, że system odbioru odpadów ma się sam finansować, skoro to my mamy go sfinansować z naszych opłat. I dlatego istotne jest, co z tych opłat będzie sfinansowane, bo np. likwidacja dzikich wysypisk, karma dla psa w GPZO, okulary korekcyjne dla pracownika mogą być opłacone  z budżetu. Dlaczego z moich pieniędzy ma być opłacana utylizacja padłych sztuk  zwierząt? I nie trzeba zabierać z oświaty lub inwestycji (których jak na lekarstwo). Można z 10% zdjąć np. z dotacji GOK, który w tym roku ma prawie dwa razy większą dotację niż poprzednio (ponad 530 tys. zł). „Miedwiańskie lato” nie musi być finansowane  w całości przez gminę, można pozyskać  środki z programów unijnych. A może wreszcie jakieś imprezy sfinansują okoliczni restauratorzy, którzy dzięki promenadzie i odbywającym się tam imprezom mają zapewnioną klientelę i większe obroty. Gmina zagospodarowała im z naszych pieniędzy teren z jednej strony promenadą, z drugiej ścieżką rowerową, oni jeszcze dostali za to solidne odszkodowania, to może teraz staną się mecenasami kultury gminnej. Mecenas Ilnicki- czyż  nie brzmi  to pięknie?
 
Odpowiedz
#33
Widzę, że walka o śmieci nabiera na sile. Drodzy mieszkańcy miejcie jeszcze jedną świadomość, że nasze ścieki są również mocno przeszacowane. Myślę, że należy wtrącić w temacie ścieków jedno pytanie? Czy my jako mieszkańcy, ponosimy dodatkowe koszty jeżeli ktoś nie legalnie podłączy się do instalacji elektrycznej, chociażby do latarni i oświetla kradzionym prądem swoją posesję? Otóż nie, nasz wskazania z liczników są święte i nikt nie podważa ceny jaką mamy na umowie w PGE czy Enea. Pytanie zatem do ścieków?? Dlaczego gmina obciąża nas kosztem odprowadzenia dodatkowych m3 kanalizy, skoro nie pochodzi ona z mojego ujęcia wody? Problem dodatkowych zrzutów nie jest naszym problemem. Mając licznik pobranej wody, chcę zapłacić za odprowadzenie moich nieczystości zgodnie z ceną jak dotyczy 1 m3 a nie powiększoną o dodatkowe m3 lewego odprowadzania przez Kowalskiego czy Nowaka. Problem lewych zrzutów tkwi w tej gminie już od kilku lat, wcześniejsza władza dyscyplinowała wodociągi goleniowskie aby realizowała kontroling na poszczególnych odcinkach, w końcu ten problem przy odrobinie chęci można wyeliminować. Obecna władza, wójt na sesjach ciągle krzyczy o fatalnych ustaleniach z MPGK ze Stargardu, ale jakoś nic nie mówi o wodociągach Goleniowskich i nic nie robi aby ograniczyć lewe zrzuty - a powinien w końcu pensję bierze i to nie małą. Wszyscy wg. wójta są źli, tylko nie wodociąg,i a to oni swoją stawką zwiększają stawkę za odprowadzenie ścieków do Stargardu i to oni powinny wziąć odpowiedzialność za lewe zrzuty! Może wodociągi to jakaś nitka współpracy 3E w gminie Kobylanka. Szanowni mieszkańcy naszej gminy, otwórzcie oczy na matactwa tego zakłamanego drania. Ciągle duraczy i wyśmiewa, tylko jedna wersja zeznań w gminie jest słuszna - Przysiwkowa. Miejmy nadzieję, że tych faktów wyjdzie więcej i faktycznie mieszkańcy pójdą po rozum do głowy i wybory za 3 lata stanowisko wójta obejmie jakiś nasz mieszkaniec, który konsekwentnie mieszka i identyfikuje się z naszym społeczeństwem.
Odpowiedz
#34
Droga pani abc Tak jak wcześniej pisałem, uchwały powinny być przygotowane w stu procentach dobrze. Od strony merytorycznej jak i formalnej. Pani  Rybarczyk, długoletni praktyk, ba ,  EX PRZEWODNICZĄCA  RADY, o tym wie, chyba że chwilowa ,,zaćma'' lub nienawiść jaką żywi do obecnej władzy Gminnej przesłoniła zdrowy rozsądek i zdolność kalkulacji. Skłaniam się raczej do nienawiści. Dlaczego, otóż wójt na sesji powiedział, że nikt go nie zaprosił do rozmów, choć w rozmowach uczestniczyły pani Grzyb i Nelke, a taki ktoś jak wójt, no cóż zapomniano. Przecież ten chłopina by was nie wygonił z gabinetu, może dał by cukierka i kawę, a tak to panią  obśmili i to na sesji, przed kamerami p. Marchlewicza. Żal tylko tych ludzi, którzy wam zaufali. W swej wypowiedzi mówi pani, że;
   ,,... Art. 19 p. 2 Ustawy o samorządzie gminnym określa je jednoznacznie: ”zadaniem przewodniczącego jest WYŁĄCZNIE organizacja pracy rady gminy i prowadzenie obrad sesji”.  Poza tym  przewodniczący rady jest takim samym radnym jak pozostali. Lepiej więc nie przeceniać tego stanowiska i  nie nadawać mu specjalnej roli, do której nie ma prawa... ,,
To jakaś zgroza w pani ustach, przecież Radni Gminy to WŁADZA USTAWODAWCZA , to radni i pan Kłos głosują o tym co i jak,gdzie i w jakim miejscu za ile i dlaczego tak dużo. Mam nadzieję że to chwilowa zaćma pani abc. Bo przecież idąc pani tokiem rozumowania, po co nam radni. Zróbmy w Kobylance monarchię  Big Grin  Jeszcze chwilę , bo czas goni,  Drogiej pani Pileckiej odpowiem na jej skargę, bo aż mnie za serce ścisnęło,: Sleepy napisała pani:
,, Czytam sobie forum od ...............................................................To tyle w kwestii „rujnowania budżetu”.
 Jest taka ludowa prawda, gdy dorastałem usłyszałem, i zostało w  pamięci;
NIE CZYŃ NIKOMU CO TOBIE NIE MIŁE      ;              KTO MIECZEM WOJUJE OD MIECZA GINIE
A teraz proszę obetrzeć łezki wirtualną chusteczką, i przyznać się, kto z premedytacją mąci w głowach młodym radnym, którzy jeszcze nie nauczyli się myśleć? kto odgrażał się że my go wykopiemy, w domyśle wójt ? kto mówi kłamstwa i oszczerstwa ludziom mając pełną świadomość  tego , mimo to brnąć w to( tu miał być wyraz ogólnie uważany za obraźliwy)  z premedytacją? Kto na koniec pisze teksty wypowiedzi klubowi radnych, i znakami daje przyzwolenie lub nie ?. Ośmieszyliście się sami, i ośmieszyliście ludzi którzy wam ufali, ośmieszacie się nadal bo brniecie w to zamiast z pokorą przyznać  ; mea culpa, mea maxima culpa ; Jutro będzie do tego okazja. Albo pozostaje metody strusia tylko na asfalcie, pewnie pomoże Angry  pa pa

Bardzo mi pochlebia, że porównujecie mnie z Wójtem.  Smile
Odpowiedz
#35
Ciekawe,że równocześnie omawiane są dwie uchwały. O ile uchwała ,,śmieciowa" jest kwestią powszechną, to sposób przekazania dróg osiedlowych jest interesem węższej grupy mieszkańców. Czy zainteresowanie  śmieciami ma pomóc w przekazaniu odpowiedzialności za drogi wewnętrzne gminie? Jeśli to osąd krzywdzący proszę o wybaczenie. Niestety mam takie obawy. Odniosę się do punktów dotyczących dróg:
1. Jakim sposobem gmina została współudziałowcem dróg na Osiedlu Zielonym? Czy nie za sprawą art. 179 Kc, który to do 15 lipca 2006 roku pozwalał bezkarnie przekazywać każdy kawałek gruntu gminie, niejednokrotnie również wbrew woli gminy na podstawie jednostronnego aktu woli. Czy mieszkańcy w/w osiedla szczerze mogą opowiedzieć ich  gorzkie historie o tym, co w ich drodze jest nie tak. Ale ona kryje w sobie wiele niespodzianek. Żaden z inwestorów nie przyzna się dobrowolnie, że np. infrastruktura mediów jest tak złej jakości,że za kilka lat nowy właściciel ( gmina?)będzie obciążona remontem bądź wymianą kanalizacji lub sieci wodociągowej/gazowej. A obecni właściciele ( współudziałowcy ) być może nie posiadają takiej wiedzy. To raczej bardziej niż pewne, że interesem developera jest zysk. A jakim interesem na kierować się gmina? Dobrem publicznym? Czy może w interesie publicznym przyjmować hydrozagadkę, jaką jest system ,,dróg" na tym osiedlu?
2. Każda droga dojazdowa do posesji ma zagwarantowany dostęp do drogi publicznej. To wynika z przepisów. Użycie słowa ,,przeważnie" jest nadużyciem.
3. Obecnie zarząd dróg osiedlowych jest kłopotliwy. Jaki koszt będzie ponosić gmina po przejęciu dróg (może dodatkowy urzędnik)? Drogi niepubliczne nie mogą ,,rządzić się swoimi prawami". Obowiązują tu przepisy KD KK i KC.
4. Jaką moc prawną ma  deklaracja mieszkańców?w jaki sposób deklaracja zabezpiecza interes gminy? czy znamy konkretne skutki finansowe ( tzn .konkretną kwotę pieniędzy)?
5. Obawiam się, że szybkie przejęcie dróg bez wnikania w ich stan faktyczny narazi gminę na poważne wydatki. Budowanie nowej drogi jest o wiele tańsze od naprawiania nie wiadomo czego ( przepraszam, że ponownie użyję przykładu Osiedla Zielonego)
6. Te kryteria są fajne  - w sensie dowcipu. 
7. Ogromnie żałuję, że proces budowy domu w naszym kraju nie rozpoczyna się od budowy drogi i przekazaniu jej gminie. I byłoby wszystko ok. Ale który developer zainwestuje takie pieniądze ( nie mówiąc o np. placu zabaw- strefie integrującej nową społeczność)
8. /9

Zaineresowało mnie wskazanie sposobu przekazania gruntów/dróg  poprzez darowiznę i w mojej opinii może lepszym rozwiązaniem byłoby nieodpłatne przekazanie na rzecz gminy lub  skarbu państwa. 
Na koniec pozwolę sobie przytoczyć komentarz autorstwa p. Sylwii Józwik w którym zawarte jest uzasadnienie mojej wątpliwości do punktu 1. 

,,W sytuacji gdy osoba będąca właścicielem nieruchomości chce się jej pozbyć, a zazwyczaj chce to zrobić w związku z problemami związanymi z tą nieruchomością, może skorzystać z instytucji przekazania nieruchomości na rzecz gminy lub Skarbu Państwa. Z pozoru korzystna dla jednostek samorządu terytorialnego instytucja, z uwagi na skutek w postaci przysporzenia majątkowego, pomimo wprowadzenia nowych zasad i warunków mających na celu zabezpieczenie interesu przyszłego nabywcy  -  nadal  może przysporzyć mu więcej problemów i wątpliwości aniżeli korzyści.  

Do 15 lipca 2006 roku w polskim porządku prawnym przewidziana była możliwość zrzeczenia się własności nieruchomości (art. 179 Kc). Nieruchomość, której właściciel się zrzekł stawała się własnością gminy, na obszarze której nieruchomość była położona; odbywało się to w drodze jednostronnego oświadczenia woli, składanego przez właściciela. Przedmiotowe nabycie następowało niejednokrotnie również wbrew woli gminy. Istotne jest również to, że gmina ponosiła odpowiedzialność z nieruchomości za jej obciążenia. Odpowiedzialność ta była ograniczona do wartości nabytej nieruchomości według stanu w chwili nabycia, a według cen rynkowych w chwili zaspokojenia wierzyciela.

Wyrokiem z dnia 15 marca 2005 r. Trybunał Konstytucyjny uznał za niezgodny z Konstytucją RP art. 179 Kc i przepis ten utracił – z korzyścią dla gmin - moc obowiązującą (K 9/04). Pomiędzy 15 lipca 2006 r., a 11 października 2008 roku nie było możliwości prawnej wyzbycia się nieruchomości, co potwierdziła uchwała Sądu Najwyższego z 8 marca 2007 r. (III CZP 18/17). Dopiero nowelizacja Kodeksu cywilnego, która weszła w życie 11 października 2008 r. wprowadziła nową instytucję − przekazanie nieruchomości (art. 9021 § 1 Kc).

Umowa przekazania nieruchomości należy do czynności konsensualnych, jednostronnie zobowiązujących o skutku zobowiązująco-rozporządzającym i wymaga dla swojej ważności zachowania formy aktu notarialnego. Poprzez zawarcie wskazanej umowy,  właściciel zobowiązuje się nieodpłatnie przenieść na gminę albo na Skarb Państwa własność nieruchomości. Nieodpłatny charakter omawianej umowy budzi wątpliwości (które pokrótce zostaną omówione w niniejszym artykule), dotyczące m.in. stosunku między umową przekazania nieruchomości a umową darowizny. Stanowisko w tym zakresie nie jest jednolite. W piśmiennictwie bowiem podnosi się, że z uwagi na nieodpłatny charakter przysporzenia, do omawianej umowy stosować należy odpowiednio przepisy o darowiźnie. Nierzadko jednak formułowane są również poglądy zupełnie odmienne od wyżej przedstawionego a mianowicie, że omawianej umowy nie należy utożsamiać z umową darowizny. W tym zakresie należałoby się przychylić do drugiego stanowiska. Umowa przekazania nieruchomości uregulowana jest bowiem odrębnie obok umowy darowizny w przepisach Kc i obok niej została wskazana jako jedna z umów zobowiązujących do przeniesienia własności rzeczy  (art. 155 § 1 Kc). Dodatkowo słuszność tego stanowiska potwierdzają przepisy o zachowku. Stosownie do art. 993 Kc przy obliczaniu zachowku dolicza się do spadku darowizny uczynione przez spadkodawcę. W sytuacji zatem uznania umowy przekazania jako darowizny, konieczne byłoby uwzględnianie wartości przekazanej nieruchomości przy ustalaniu wysokości zachowku, a co się z tym wiąże uprawniony do zachowku miałby możliwość występowania z roszczeniami w stosunku do gminy lub Skarbu Państwa. Taki stan rzeczy zaś doprowadzałby do zakwestionowania nieodpłatnego charakteru umowy i pozostawałoby w sprzeczności z wyraźnym brzmieniem art. 9021 § 1 Kc. Niewątpliwie jest to więc odmienny od darowizny typ umowy.

Zawarcie umowy przekazania następuje w wyniku negocjacji pomiędzy właścicielem a gminą lub Skarbem Państwa. Właściciel nieruchomości zobowiązany jest w tym celu do złożenia gminie - właściwej ze względu na miejsce położenia nieruchomości - zaproszenia do zawarcia umowy przekazania nieruchomości. I tu pojawia się kolejny problem. Przepisy nie rozstrzygają kwestii nieruchomości położonych na obszarze więcej niż jednej gminy. W poprzednio obowiązującej regulacji art. 179 Kc w takiej sytuacji zrzeczenie następowało na rzecz gminy, na obszarze której znajdowała się większa część nieruchomości. Na tle obecnie obowiązującego przepisu wydaje się uzasadnione twierdzenie, że w takiej sytuacji właściciel nieruchomości może skierować zaproszenie do wybranej przez siebie jednej gminy jak również do wszystkich, na terenie, których chociażby część planowanej do przekazania nieruchomości się znajduje.

Co należy również w tym miejscu zauważyć, zaproszenie składane gminie nie ma charakteru oferty. Wynika to jednoznacznie z użycia przez ustawodawcę zawartego w
art. 9021 § 2 Kc określenia zaproszenie. Właściciel nieruchomości zaprasza gminę do rozpoczęcia negocjacji w sprawie zawarcia umowy przekazania nieruchomości co oznacza, że owe zaproszenie nie rodzi stanu związania, ani nie nakłada na gminę obowiązku zawarcia umowy przekazania nieruchomości. Co jest również istotne, zawarcie przedmiotowej umowy z pominięciem pierwszeństwa gminy położenia nieruchomości, spowoduje powstanie po jej stronie roszczenia odszkodowawczego.

W tym miejscu można postawić pytanie: czy gmina lub Skarb Państwa mogą zostać w jakichkolwiek sposób, przy użyciu środków prawnych zmuszone do złożenia oświadczenia woli o nabyciu prawa własności przekazywanej nieruchomości, tj. czy właściciel nieruchomości może skonstruować roszczenie o zawarcie umowy, na przykład takie jak przy umowie przedwstępnej. Próba konstruowania takiego roszczenia w stosunku do gminy wydaje się na gruncie komentowanego przepisu bezprzedmiotowa, skoro ostatnim (ostatecznym) nabywcą może być Skarb Państwa. Wydaje się jednak, że na powyższe pytanie w każdym przypadku należy udzielić odpowiedzi negatywnej. Przepisy normujące umowę przekazania nieruchomości oraz inne regulacje Kc nie dają jakiejkolwiek podstawy normatywnej odnośnie do konstruowania takiego roszczenia właścicielowi nieruchomości. Inaczej mówiąc, ani gmina, ani Skarb Państwa nie mają prawnego obowiązku wyrażenia zgody na przekazanie im nieruchomości.

Swoboda gminy i Skarbu Państwa w zakresie zawarcia umowy przekazania nieruchomości nie może być także kwestionowana z uwzględnieniem regulacji administracyjnych. Właścicielowi nieruchomości nie przysługuje bowiem prawo zaskarżenia odmowy zawarcia umowy np. jako decyzji administracyjnej. W pełni zatem należy podzielić pogląd, iż zawarta w art. 9021 Kc konstrukcja oparta jest na zgodzie gminy lub Skarbu Państwa a to oznacza, że zainteresowany przekazaniem nie ma żadnych prawnych możliwości wymuszenia zawarcia przedmiotowej umowy[1].
Gmina - do której zaproszenie zostało skierowane - ma trzy miesiące od dnia jego złożenia na skorzystanie z możliwości zawarcia umowy przekazania nieruchomości, czyli na wyrażenie zainteresowania zawarciem tej umowy, poprzez przekazanie właścicielowi stosownego stanowiska w tym przedmiocie. Dopiero gdy gmina nie skorzysta z zaproszenia, czyli odpowiednio przed upływem trzech miesięcy (w przypadku wcześniejszego otrzymania przez właściciela negatywnej odpowiedzi gminy) albo po upływie trzech miesięcy (w przypadku braku reakcji gminy na zaproszenie, który to wówczas brak traktowany jest jako udzielenie odpowiedzi negatywnej), właściciel może zaprosić do zawarcia umowy przekazania nieruchomości Skarb Państwa, kierując zaproszenie do właściwego terytorialnie starosty. Przy czym – co należy mieć na uwadze w tym zakresie – ustawodawca nie określił terminu, w którym Skarb Państwa może skorzystać z zaproszenia do zawarcia przedmiotowej umowy. Oznacza to zatem, że może to uczynić nawet po upływie dłuższego czasu, o ile dotychczasowy właściciel nadal będzie zainteresowany zawarciem tego rodzaju umowy.

Przedmiotem umowy przekazania może być wszelka nieruchomość gruntowa, budynkowa czy lokalowa. Treścią umowy przekazania zaś jest jednostronne zobowiązanie właściciela do nieodpłatnego przeniesienia prawa własności. Nieodpłatność przekazania wyklucza możliwość zastrzeżenia jakiegokolwiek ekwiwalentu, a nawet obciążenia przekazania poleceniem. W umowie strony mogą precyzować wzajemne prawa i obowiązki. W tym kontekście zwrócić należy uwagę na zasady odpowiedzialności za wady przekazywanej nieruchomości. Jeżeli bowiem strony nie postanowią inaczej, właściciel przekazujący nieruchomość nie będzie ponosił odpowiedzialności za jej wady (art. 902² Kc). Regulacja ta, zatem co do zasady, wyłącza odpowiedzialność przekazującego za wady przekazanej nieruchomości.  Niemniej jednak warte podkreślenia jest, że ma ona charakter względnie obowiązujący (jeżeli strony nie postanowią inaczej) co oznacza i co jest rekomendowane przyszłemu nabywcy - z uwagi na zabezpieczenie jego interesu majątkowego – odmiennie ukształtowanie zasad odpowiedzialności za wady, zarówno fizyczne, jak i prawne przekazywanej nieruchomości. W tym kontekście należy mieć bowiem na uwadze szczególny aspekt towarzyszący zawarciu omawianej umowy a mianowicie możliwość „pozbycia" się (niejednokrotnie z problemami) nieruchomości przez jej właściciela, w interesie którego leży zawarcie przedmiotowej umowy. Przyszły nabywca zatem powinien zabezpieczyć się przed ewentualnymi roszczeniami dotyczącymi przekazywanej mu nieruchomości i wprowadzić odpowiedzialność zbywcy za wady fizyczne lub prawne przekazywanej nieruchomości, ujawnione np. w określonym czasie. Tym bardziej, że przepisy regulujące umowę przekazania nieruchomości nie zajmują się, w żadnym stopniu problemem odpowiedzialności nabywcy (gminy lub Skarbu Państwa) z tytułu istniejących w dacie przeniesienia własności obciążeń nieruchomości. Tym samym należałoby uznać, że jeżeli strony nie postanowią inaczej gmina lub Skarb Państwa wstąpią w sytuację prawną swojego poprzednika (właściciela przekazującego nieruchomość) i odpowiedzialność z tytułu obciążeń nieruchomości będą ponosić na zasadach ogólnych.

Z umową o przekazanie nieruchomości wiążą się jeszcze dalsze wątpliwości, które to również mogą uprzykrzyć życie przyszłego nabywcy. Nabycie nieruchomości przez gminę w drodze omawianej umowy następuje nieodpłatne, co skutkuje m.in. brakiem rękojmi wiary publicznej ksiąg wieczystych po stronie gminy (art. 6 ust.1 ustawy o księgach wieczystych i hipotece). Jest to szczególnie istotne w sytuacji przyjęcia braku odpowiedzialności przekazującego za wady prawne nieruchomości, o czym była już mowa powyżej. Może się, bowiem okazać, iż gmina nabędzie nieruchomość z nieujawnionymi w księdze wieczystej obciążeniami, o których w chwili zawierania umowy przekazania nie wiedziała. Co więcej o ich istnieniu dowiedzieć się może już po poczynieniu nakładów na przedmiotowej nieruchomości.

Poza tym, pełna analiza przedmiotowego zagadnienia wymaga również wskazania, że  umowa przekazania nieruchomości może stanowić dla osób trzecich podstawę do żądania uznania tej umowy za bezskuteczną względem nich na podstawie art. 59 Kc tj. w sytuacji gdy wykonanie tej umowy uczyni całkowicie lub częściowo niemożliwym zadośćuczynienie roszczeń tych osób. Takie uprawnienie przysługuje w ciągu roku od zawarcia tej umowy. Z uwagi na to, że umowa przekazania ma charakter nieodpłatny, dodatkowo wierzyciele dla skorzystania ze wskazanej instytucji nie będą mieli obowiązku wykazania stronom umowy przekazania, iż wiedzieli oni o przysługujących im roszczeniach.

Wierzyciele właściciela nieruchomości przekazującego ją gminie będą także mogli korzystać z roszczeń pauliańskich uregulowanych w art. 527 i nast. Kc, jeśli umowa przekazania nieruchomości zostanie uznana za czynność dokonaną z ich pokrzywdzeniem. Następstwem powyższego może być również bezskuteczność względem wierzycieli przekazującego nieruchomość.

Z uwagi na powyższe gminy powinny z ostrożnością i w możliwie jak największym stopniu – z uwzględnieniem wyżej wskazanych spostrzeżeń - dążyć do zabezpieczenia swoich interesów majątkowych aby uniknąć sytuacji,  że przekazywana nieruchomość stanowić będzie nie tylko przysporzenie majątkowe ale również przysporzenie  problemów i wątpliwości." 
[1] zob. G. Bieniek (wSmile G. Bieniek,  Komentarz, t. II, 2009, s. 962

Niemniej trzeba się cieszyć,że na terenie naszej gminy nie odnotowano np. przypadków przegrania osiedlowych dróg w karty (Bezrzecze) lub wykazania przez sąsiadów ,że droga jest jedynie działka rolna z prawem przychodu i przejazdu i uniemożliwieniem przeprowadzenia mediów przez prawomocny wyrok sadu (Mierzyn)
Odpowiedz
#36
(10-02-2016, 01:08 )jankur70 napisał(a): Ciekawe,że równocześnie omawiane są dwie uchwały. O ile uchwała ,,śmieciowa" jest kwestią powszechną, to sposób przekazania dróg osiedlowych jest interesem węższej grupy mieszkańców. Czy zainteresowanie  śmieciami ma pomóc w przekazaniu odpowiedzialności za drogi wewnętrzne gminie? Jeśli to osąd krzywdzący proszę o wybaczenie. Niestety mam takie obawy. Odniosę się do punktów dotyczących dróg:
1. Jakim sposobem gmina została współudziałowcem dróg na Osiedlu Zielonym? Czy nie za sprawą art. 179 Kc, który to do 15 lipca 2006 roku pozwalał bezkarnie przekazywać każdy kawałek gruntu gminie, niejednokrotnie również wbrew woli gminy na podstawie jednostronnego aktu woli. Czy mieszkańcy w/w osiedla szczerze mogą opowiedzieć ich  gorzkie historie o tym, co w ich drodze jest nie tak. Ale ona kryje w sobie wiele niespodzianek. Żaden z inwestorów nie przyzna się dobrowolnie, że np. infrastruktura mediów jest tak złej jakości,że za kilka lat nowy właściciel ( gmina?)będzie obciążona remontem bądź wymianą kanalizacji lub sieci wodociągowej/gazowej. A obecni właściciele ( współudziałowcy ) być może nie posiadają takiej wiedzy. To raczej bardziej niż pewne, że interesem developera jest zysk. A jakim interesem na kierować się gmina? Dobrem publicznym? Czy może w interesie publicznym przyjmować hydrozagadkę, jaką jest system ,,dróg" na tym osiedlu?
2. Każda droga dojazdowa do posesji ma zagwarantowany dostęp do drogi publicznej. To wynika z przepisów. Użycie słowa ,,przeważnie" jest nadużyciem.
3. Obecnie zarząd dróg osiedlowych jest kłopotliwy. Jaki koszt będzie ponosić gmina po przejęciu dróg (może dodatkowy urzędnik)? Drogi niepubliczne nie mogą ,,rządzić się swoimi prawami". Obowiązują tu przepisy KD KK i KC.
4. Jaką moc prawną ma  deklaracja mieszkańców?w jaki sposób deklaracja zabezpiecza interes gminy? czy znamy konkretne skutki finansowe ( tzn .konkretną kwotę pieniędzy)?
5. Obawiam się, że szybkie przejęcie dróg bez wnikania w ich stan faktyczny narazi gminę na poważne wydatki. Budowanie nowej drogi jest o wiele tańsze od naprawiania nie wiadomo czego ( przepraszam, że ponownie użyję przykładu Osiedla Zielonego)
6. Te kryteria są fajne  - w sensie dowcipu. 
7. Ogromnie żałuję, że proces budowy domu w naszym kraju nie rozpoczyna się od budowy drogi i przekazaniu jej gminie. I byłoby wszystko ok. Ale który developer zainwestuje takie pieniądze ( nie mówiąc o np. placu zabaw- strefie integrującej nową społeczność)
8. /9

Zaineresowało mnie wskazanie sposobu przekazania gruntów/dróg  poprzez darowiznę i w mojej opinii może lepszym rozwiązaniem byłoby nieodpłatne przekazanie na rzecz gminy lub  skarbu państwa. 
Na koniec pozwolę sobie przytoczyć komentarz autorstwa p. Sylwii Józwik w którym zawarte jest uzasadnienie mojej wątpliwości do punktu 1. 

,,W sytuacji gdy osoba będąca właścicielem nieruchomości chce się jej pozbyć, a zazwyczaj chce to zrobić w związku z problemami związanymi z tą nieruchomością, może skorzystać z instytucji przekazania nieruchomości na rzecz gminy lub Skarbu Państwa. Z pozoru korzystna dla jednostek samorządu terytorialnego instytucja, z uwagi na skutek w postaci przysporzenia majątkowego, pomimo wprowadzenia nowych zasad i warunków mających na celu zabezpieczenie interesu przyszłego nabywcy  -  nadal  może przysporzyć mu więcej problemów i wątpliwości aniżeli korzyści.  

Do 15 lipca 2006 roku w polskim porządku prawnym przewidziana była możliwość zrzeczenia się własności nieruchomości (art. 179 Kc). Nieruchomość, której właściciel się zrzekł stawała się własnością gminy, na obszarze której nieruchomość była położona; odbywało się to w drodze jednostronnego oświadczenia woli, składanego przez właściciela. Przedmiotowe nabycie następowało niejednokrotnie również wbrew woli gminy. Istotne jest również to, że gmina ponosiła odpowiedzialność z nieruchomości za jej obciążenia. Odpowiedzialność ta była ograniczona do wartości nabytej nieruchomości według stanu w chwili nabycia, a według cen rynkowych w chwili zaspokojenia wierzyciela.

Wyrokiem z dnia 15 marca 2005 r. Trybunał Konstytucyjny uznał za niezgodny z Konstytucją RP art. 179 Kc i przepis ten utracił – z korzyścią dla gmin - moc obowiązującą (K 9/04). Pomiędzy 15 lipca 2006 r., a 11 października 2008 roku nie było możliwości prawnej wyzbycia się nieruchomości, co potwierdziła uchwała Sądu Najwyższego z 8 marca 2007 r. (III CZP 18/17). Dopiero nowelizacja Kodeksu cywilnego, która weszła w życie 11 października 2008 r. wprowadziła nową instytucję − przekazanie nieruchomości (art. 9021 § 1 Kc).

Umowa przekazania nieruchomości należy do czynności konsensualnych, jednostronnie zobowiązujących o skutku zobowiązująco-rozporządzającym i wymaga dla swojej ważności zachowania formy aktu notarialnego. Poprzez zawarcie wskazanej umowy,  właściciel zobowiązuje się nieodpłatnie przenieść na gminę albo na Skarb Państwa własność nieruchomości. Nieodpłatny charakter omawianej umowy budzi wątpliwości (które pokrótce zostaną omówione w niniejszym artykule), dotyczące m.in. stosunku między umową przekazania nieruchomości a umową darowizny. Stanowisko w tym zakresie nie jest jednolite. W piśmiennictwie bowiem podnosi się, że z uwagi na nieodpłatny charakter przysporzenia, do omawianej umowy stosować należy odpowiednio przepisy o darowiźnie. Nierzadko jednak formułowane są również poglądy zupełnie odmienne od wyżej przedstawionego a mianowicie, że omawianej umowy nie należy utożsamiać z umową darowizny. W tym zakresie należałoby się przychylić do drugiego stanowiska. Umowa przekazania nieruchomości uregulowana jest bowiem odrębnie obok umowy darowizny w przepisach Kc i obok niej została wskazana jako jedna z umów zobowiązujących do przeniesienia własności rzeczy  (art. 155 § 1 Kc). Dodatkowo słuszność tego stanowiska potwierdzają przepisy o zachowku. Stosownie do art. 993 Kc przy obliczaniu zachowku dolicza się do spadku darowizny uczynione przez spadkodawcę. W sytuacji zatem uznania umowy przekazania jako darowizny, konieczne byłoby uwzględnianie wartości przekazanej nieruchomości przy ustalaniu wysokości zachowku, a co się z tym wiąże uprawniony do zachowku miałby możliwość występowania z roszczeniami w stosunku do gminy lub Skarbu Państwa. Taki stan rzeczy zaś doprowadzałby do zakwestionowania nieodpłatnego charakteru umowy i pozostawałoby w sprzeczności z wyraźnym brzmieniem art. 9021 § 1 Kc. Niewątpliwie jest to więc odmienny od darowizny typ umowy.

Zawarcie umowy przekazania następuje w wyniku negocjacji pomiędzy właścicielem a gminą lub Skarbem Państwa. Właściciel nieruchomości zobowiązany jest w tym celu do złożenia gminie - właściwej ze względu na miejsce położenia nieruchomości - zaproszenia do zawarcia umowy przekazania nieruchomości. I tu pojawia się kolejny problem. Przepisy nie rozstrzygają kwestii nieruchomości położonych na obszarze więcej niż jednej gminy. W poprzednio obowiązującej regulacji art. 179 Kc w takiej sytuacji zrzeczenie następowało na rzecz gminy, na obszarze której znajdowała się większa część nieruchomości. Na tle obecnie obowiązującego przepisu wydaje się uzasadnione twierdzenie, że w takiej sytuacji właściciel nieruchomości może skierować zaproszenie do wybranej przez siebie jednej gminy jak również do wszystkich, na terenie, których chociażby część planowanej do przekazania nieruchomości się znajduje.

Co należy również w tym miejscu zauważyć, zaproszenie składane gminie nie ma charakteru oferty. Wynika to jednoznacznie z użycia przez ustawodawcę zawartego w
art. 9021 § 2 Kc określenia zaproszenie. Właściciel nieruchomości zaprasza gminę do rozpoczęcia negocjacji w sprawie zawarcia umowy przekazania nieruchomości co oznacza, że owe zaproszenie nie rodzi stanu związania, ani nie nakłada na gminę obowiązku zawarcia umowy przekazania nieruchomości. Co jest również istotne, zawarcie przedmiotowej umowy z pominięciem pierwszeństwa gminy położenia nieruchomości, spowoduje powstanie po jej stronie roszczenia odszkodowawczego.

W tym miejscu można postawić pytanie: czy gmina lub Skarb Państwa mogą zostać w jakichkolwiek sposób, przy użyciu środków prawnych zmuszone do złożenia oświadczenia woli o nabyciu prawa własności przekazywanej nieruchomości, tj. czy właściciel nieruchomości może skonstruować roszczenie o zawarcie umowy, na przykład takie jak przy umowie przedwstępnej. Próba konstruowania takiego roszczenia w stosunku do gminy wydaje się na gruncie komentowanego przepisu bezprzedmiotowa, skoro ostatnim (ostatecznym) nabywcą może być Skarb Państwa. Wydaje się jednak, że na powyższe pytanie w każdym przypadku należy udzielić odpowiedzi negatywnej. Przepisy normujące umowę przekazania nieruchomości oraz inne regulacje Kc nie dają jakiejkolwiek podstawy normatywnej odnośnie do konstruowania takiego roszczenia właścicielowi nieruchomości. Inaczej mówiąc, ani gmina, ani Skarb Państwa nie mają prawnego obowiązku wyrażenia zgody na przekazanie im nieruchomości.

Swoboda gminy i Skarbu Państwa w zakresie zawarcia umowy przekazania nieruchomości nie może być także kwestionowana z uwzględnieniem regulacji administracyjnych. Właścicielowi nieruchomości nie przysługuje bowiem prawo zaskarżenia odmowy zawarcia umowy np. jako decyzji administracyjnej. W pełni zatem należy podzielić pogląd, iż zawarta w art. 9021 Kc konstrukcja oparta jest na zgodzie gminy lub Skarbu Państwa a to oznacza, że zainteresowany przekazaniem nie ma żadnych prawnych możliwości wymuszenia zawarcia przedmiotowej umowy[1].
Gmina - do której zaproszenie zostało skierowane - ma trzy miesiące od dnia jego złożenia na skorzystanie z możliwości zawarcia umowy przekazania nieruchomości, czyli na wyrażenie zainteresowania zawarciem tej umowy, poprzez przekazanie właścicielowi stosownego stanowiska w tym przedmiocie. Dopiero gdy gmina nie skorzysta z zaproszenia, czyli odpowiednio przed upływem trzech miesięcy (w przypadku wcześniejszego otrzymania przez właściciela negatywnej odpowiedzi gminy) albo po upływie trzech miesięcy (w przypadku braku reakcji gminy na zaproszenie, który to wówczas brak traktowany jest jako udzielenie odpowiedzi negatywnej), właściciel może zaprosić do zawarcia umowy przekazania nieruchomości Skarb Państwa, kierując zaproszenie do właściwego terytorialnie starosty. Przy czym – co należy mieć na uwadze w tym zakresie – ustawodawca nie określił terminu, w którym Skarb Państwa może skorzystać z zaproszenia do zawarcia przedmiotowej umowy. Oznacza to zatem, że może to uczynić nawet po upływie dłuższego czasu, o ile dotychczasowy właściciel nadal będzie zainteresowany zawarciem tego rodzaju umowy.

Przedmiotem umowy przekazania może być wszelka nieruchomość gruntowa, budynkowa czy lokalowa. Treścią umowy przekazania zaś jest jednostronne zobowiązanie właściciela do nieodpłatnego przeniesienia prawa własności. Nieodpłatność przekazania wyklucza możliwość zastrzeżenia jakiegokolwiek ekwiwalentu, a nawet obciążenia przekazania poleceniem. W umowie strony mogą precyzować wzajemne prawa i obowiązki. W tym kontekście zwrócić należy uwagę na zasady odpowiedzialności za wady przekazywanej nieruchomości. Jeżeli bowiem strony nie postanowią inaczej, właściciel przekazujący nieruchomość nie będzie ponosił odpowiedzialności za jej wady (art. 902² Kc). Regulacja ta, zatem co do zasady, wyłącza odpowiedzialność przekazującego za wady przekazanej nieruchomości.  Niemniej jednak warte podkreślenia jest, że ma ona charakter względnie obowiązujący (jeżeli strony nie postanowią inaczej) co oznacza i co jest rekomendowane przyszłemu nabywcy - z uwagi na zabezpieczenie jego interesu majątkowego – odmiennie ukształtowanie zasad odpowiedzialności za wady, zarówno fizyczne, jak i prawne przekazywanej nieruchomości. W tym kontekście należy mieć bowiem na uwadze szczególny aspekt towarzyszący zawarciu omawianej umowy a mianowicie możliwość „pozbycia" się (niejednokrotnie z problemami) nieruchomości przez jej właściciela, w interesie którego leży zawarcie przedmiotowej umowy. Przyszły nabywca zatem powinien zabezpieczyć się przed ewentualnymi roszczeniami dotyczącymi przekazywanej mu nieruchomości i wprowadzić odpowiedzialność zbywcy za wady fizyczne lub prawne przekazywanej nieruchomości, ujawnione np. w określonym czasie. Tym bardziej, że przepisy regulujące umowę przekazania nieruchomości nie zajmują się, w żadnym stopniu problemem odpowiedzialności nabywcy (gminy lub Skarbu Państwa) z tytułu istniejących w dacie przeniesienia własności obciążeń nieruchomości. Tym samym należałoby uznać, że jeżeli strony nie postanowią inaczej gmina lub Skarb Państwa wstąpią w sytuację prawną swojego poprzednika (właściciela przekazującego nieruchomość) i odpowiedzialność z tytułu obciążeń nieruchomości będą ponosić na zasadach ogólnych.

Z umową o przekazanie nieruchomości wiążą się jeszcze dalsze wątpliwości, które to również mogą uprzykrzyć życie przyszłego nabywcy. Nabycie nieruchomości przez gminę w drodze omawianej umowy następuje nieodpłatne, co skutkuje m.in. brakiem rękojmi wiary publicznej ksiąg wieczystych po stronie gminy (art. 6 ust.1 ustawy o księgach wieczystych i hipotece). Jest to szczególnie istotne w sytuacji przyjęcia braku odpowiedzialności przekazującego za wady prawne nieruchomości, o czym była już mowa powyżej. Może się, bowiem okazać, iż gmina nabędzie nieruchomość z nieujawnionymi w księdze wieczystej obciążeniami, o których w chwili zawierania umowy przekazania nie wiedziała. Co więcej o ich istnieniu dowiedzieć się może już po poczynieniu nakładów na przedmiotowej nieruchomości.

Poza tym, pełna analiza przedmiotowego zagadnienia wymaga również wskazania, że  umowa przekazania nieruchomości może stanowić dla osób trzecich podstawę do żądania uznania tej umowy za bezskuteczną względem nich na podstawie art. 59 Kc tj. w sytuacji gdy wykonanie tej umowy uczyni całkowicie lub częściowo niemożliwym zadośćuczynienie roszczeń tych osób. Takie uprawnienie przysługuje w ciągu roku od zawarcia tej umowy. Z uwagi na to, że umowa przekazania ma charakter nieodpłatny, dodatkowo wierzyciele dla skorzystania ze wskazanej instytucji nie będą mieli obowiązku wykazania stronom umowy przekazania, iż wiedzieli oni o przysługujących im roszczeniach.

Wierzyciele właściciela nieruchomości przekazującego ją gminie będą także mogli korzystać z roszczeń pauliańskich uregulowanych w art. 527 i nast. Kc, jeśli umowa przekazania nieruchomości zostanie uznana za czynność dokonaną z ich pokrzywdzeniem. Następstwem powyższego może być również bezskuteczność względem wierzycieli przekazującego nieruchomość.

Z uwagi na powyższe gminy powinny z ostrożnością i w możliwie jak największym stopniu – z uwzględnieniem wyżej wskazanych spostrzeżeń - dążyć do zabezpieczenia swoich interesów majątkowych aby uniknąć sytuacji,  że przekazywana nieruchomość stanowić będzie nie tylko przysporzenie majątkowe ale również przysporzenie  problemów i wątpliwości." 
[1] zob. G. Bieniek (wSmile G. Bieniek,  Komentarz, t. II, 2009, s. 962

Niemniej trzeba się cieszyć,że na terenie naszej gminy nie odnotowano np. przypadków przegrania osiedlowych dróg w karty (Bezrzecze) lub wykazania przez sąsiadów ,że droga jest jedynie działka rolna z prawem przychodu i przejazdu i uniemożliwieniem przeprowadzenia mediów przez prawomocny wyrok sadu (Mierzyn)
Odpowiedz
#37
Lepiej nie wychodzić z domu, bo może się okazać, że spotka nas coś złego. Lepiej nie przejmować drogi, bo może się okazać, że  rura z wodą  leżąca w tej drodze przecieka.  Sieci wodno-kanalizacyjne  na tych osiedlach  i tak są własnością gminy,w zarządzie Wodociągów- więc  bez względu na to  w czyjej drodze leżą odpowiada za nie gmina i to gmina tak czy inaczej poniesie koszty ich naprawy i modernizacji. Za pozostałe media odpowiadają ich właściciele; gazownia, enea itp.  Jeśli wystąpi jakaś awaria wodociągu, obojętnie czy to będzie w drodze powiatowej czy osiedlowej, to i tak  koszty jej usunięcia ponosi gmina.
W projekcie  uchwały o drogach   Rada Gminy tylko „wyraża  zgodę na nieodpłatne nabycie na własność Gminy Kobylanka nieruchomości stanowiących działki wytyczone pod drogi osiedlowe” .Wykonanie tej uchwały pozostawiono wójtowi wierząc, że zrobi to najlepiej jak potrafi zabezpieczając należycie interes gminy i jej mieszkańców (a więc również mieszkańców  tych osiedli). Wójt przekonał radnych, że interes kilkuset albo i więcej mieszkańców gminy nie leży w interesie gminy.
Ale po co wałkować ten temat, skoro ta uchwała nie przeszła i problemu nie ma.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości