Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
temat: Misja i Cel - wprowadzenie
#1
Ciągle Wam obiecuję, że o czymś tam jeszcze napiszę i czekacie, czekacie i nie napisane. Wybaczcie, ale w głowie tyle tematów mi się kręci, że musiałabym codziennie coś tam pisać, a to przecież niemożliwe. Dodatkowo jeszcze gminne aktualności takie są ciekawe, że to zwykle wysuwa się na plan pierwszy. Na przykład do głowy by mi nie przyszło, że cała ta rewitalizacja Kobylanki może się wziąć stąd, że komuś będzie się źle kojarzył widok grobów znad kotleta. Nam, wyrosłym tutaj te widoki Lapidarium tak się opatrzyły, że uważamy je za element krajobrazu. Ale restauracja na wzgórku po Panu Bartku jakoś nie narzeka. Nawet takie położenie blisko cmentarza czasem daje dodatkowe profity, nie uważacie? Nie żebym wypominała, ale dobrze sobie radzą i nie mają do nikogo pretensji. Z drugiej strony niektóre plotki też nie do końca wydają mi się sensowne. Bo powiedzcie Państwo, jak by tej przyszłej sali weselnej miał być tak bardzo potrzebny parking, to przecież Ci Państwo mają po drugiej stronie ulicy ładną dużą działkę. Ogrodzoną - to nawet motel mogliby zrobić. Także plotkować też trzeba z sensem. Niech sobie już robią te sale weselne, jak chcą. Na komunie będzie akurat. Po co to ma stać opuszczone.

Jak pamiętacie, napisałam, że gmina nasza nie ma misji i celu. Pan Przewodniczący napisał, że od Pana Wójta nie może się doczekać czytelnej strategii rozwoju. Ja Wam powiem, że nawet jak taka powstanie to będzie to kolejny gniot w stylu ble, ble, ble, napisany przez jakąś firemkę, która nie ma pojęcia o potrzebach gminy. A ta nakreślona przez Pana Wójta? Proszę Was! Nowy Dyrektor GOK obiecał do Kobylanki przenieść stolicę, a Pan Wójt z Promenady chce zrobić wiekopomny pomnik turystyki żeglarskiej na Jeziorze Miedwie. Może od razu Morzyczyn i Zieleniewo oddać do Stargardu? Po co tak oddawać po kawałeczku? Po 4 hektary? Inni by chcieli by Kobylanka nie była już gminą miejską, bo wstyd im już być tymi wieśniakami. Albo jak przyjechali z miasta, to kawałek swojej "małej ojczyzny" chcą za-implantować mam wieśniakom. A inni znów myślą, że ja chcę zmienić Kobylankę na powrót na wieś, by znowu po drogach chodziły krowy i zostawiały kleksy na asfalcie. Żarty! W każdym razie mi by to nie przeszkadzało. Ale wiem, że to niemożliwe. Nikt z nas nie ma już ziemi, na której prowadzi się gospodarkę rolną. Zostały nam już tylko skrawki ogródków na których już coraz rzadziej uprawia się marchewkę. Ja osobiście uważam, że to iż Kobylanka się zmienia na podmiasto, nie znaczy że mamy pozbyć się jednocześnie swojej wiejskiej kultury i zachowywać się jak miastowi. Odwrotnie właśnie. Naszym obowiązkiem jest kulturę niematerialną zachowywać, bo ona ginie i niszczeje najszybciej. A potem nie można jej odtworzyć. Dbajmy więc o te nasze ogródki wiejskie, właśnie jak kobylańskie Kolbergi, zachowując to tak długo, aż nastąpi zwrot i ktoś od nas tą małą kulturę rolną przejmie. Dbajmy o różnorodność biologiczną i nie wycinajmy starego drzewostanu. Zachowujmy te nasze zwyczaje, jak te Wielkanocne, które mamy i odnajdujmy i odkrywajmy te dawniejsze, naszych babć i dziadów. Po co mamy znów odcinać korzenie, jak dopiero na powrót je tutaj na tych Ziemiach Odzyskanych zapuściliśmy? Jak ja zazdroszczę takim góralom, mazurom i innym regionom, na których żyją całe pokolenia od wieków. Nie tak jak my, właśnie wrośnięci osiedleńcy. A Nowi Państwo Mieszkańcy jakby zamiast jednego iglaka posadzili sobie jabłonkę, to nic by się przecież nie stało! Pamiętajmy także, że mamy jeszcze Kobylańskie Żuławy, ten pas podmokłych, żyznych łąk. Bardzo żyznych. Owszem, próbuje się je na obrzeżach zabudowywać, ale kto tam będzie chciał mieć domy na bagnach? Wszyscy wiedzą, że te ziemie nie nadają się na pola, bo za mokro, poza tym pocięte to rowami jak siatką, a rowy trzeba meliorować. Nie nadają się też dla większych zwierząt, jak krowy i konie. Ale małe zwierzęta jak kozy i owce? Kto wie? Jak kto mądry się za to weźmie, to być może będziemy mieli Kobylańskie Sery lub Kobylańskie Oscypki. Można ostatecznie z tego zrobić Ogrody Pokazowe "Kobylańska Wierzba Rosochata", albo Rezerwat Przyrody "Kobylańskie Bagniska". Zaczątki już zresztą są, bo w łąkach osiedliły się właśnie bobry.

W każdym razie nikt tam z tej emigracji zarobkowej w naszej gminie lepszej strategii dla gminy nie wymyśli, jak my sami.

Ale o tym będzie w następnym odcinku...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości