Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
z cyklu: Listy do Redakcji cz. 4
#1
Zbierałam się trochę, co tu napisać o najnowszym wydaniu Czasu Kobylanki. My mieszkańcy czekamy na nową gazetę cały miesiąc, czekamy z niecierpliwością i chcielibyśmy sobie coś ciekawego poczytać. Gdy w końcu otwieramy świeżo wydany miesięcznik, a tam same zdjęcia i chusteczka, to proszę sobie Państwo Redakcja wyobrazić, co taki mieszkaniec czuje.

W tym miesiącu jednak tak nie było!
No w końcu! Nie jest idealnie, ale czytało się przyzwoicie. Prawie. Oprócz Redakcji artykuł napisał Pan Nowy Dyrektor GOK, Pan Dyrektor z Reptowa, coś tam było o Stowarzyszeniu "Kobylanka gminą dla swoich mieszkańców" razem ze zdjęciem ze słonecznikami, i o klubach piłkarskich, prawie ładny tekst o rewitalizacji Rekowa. Jeszcze ze trzy dobre artykuły i byłoby nieźle.
Nie popisał się za to Pan Redaktor AS, który nie może się pozbyć mani wkładania w tekst własnych sugestii. Ja mam na to jednak rozwiązanie. Pan Redaktor AS niech pisze w osobnej rubryce opatrzonej tekstem "Stronnicze i tendencyjne przemyślenia Redaktora AS" i tam realizuje swoje fantazje polityczne. Oczywiście, po przeciwnej stronie rozkładówki musi być artykuł do drugiej grupy odbiorców. Ponieważ Redakcji z Wieści z Kobylanki organicznie nie trawicie, polecam na przykład zaprosić Pana Redaktora z Kołbaskowskiego Punktu Widzenia. Na różnych stronach facebookowych odnalazł się nagle taki periodyk. Przy tym Panu Redaktorze, cała redakcja Wieści z Kobylanki pisze artykuły wielce umiarkowane. Pan Redaktor ma cięty styl pisarski, szorstką rękę do porównań, talent literacki, poczucie humoru i nawet wiersze pisze (raczej paszkwile). Coraz bardziej mi się ta gazetka podoba, mimo, że jest skrajnie tendencyjna. Razem stanowilibyście niezły tandem.
https://www.facebook.com/Ko%C5%82baskows...522724482/


Co do innych spraw, to informatora dalej nie ma. A w Dzienniku Stargardzkim jest. I jeszcze krzyżówka i przepis na ciasto. Pojawiły się za to "Ogłoszenia drobne". Poza tym zastanawiam się, czy Reptowo się nie burzy, że jest tylko rozkład mszy z Kobylanki.

Pan Skarbnik Gminy coś tam naskrobał, ale komentować nie będę. Lepiej ode mnie zrobi to redakcja Wieści z Kobylanki. Po co ten Pan Skarbnik pisze w tej gazecie? Napisane to tak, że po trzecim zdaniu wpada się już w stan katatonii i nikt nic nie rozumie. Taka gazetowa zdalna hipnoza. Przeczytanie całego tekstu zużywa porównywalną ilość energii na skupienie, co pozostała część gazety.
Jest wywiad z Nowym Panem Radnym. Też większych zastrzeżeń nie mam do pytań zadanych przez Redaktora. Mogłabym się troszeczkę poprzyczepiać, ale po co? Poprawę widać gołym okiem. Jeśli chodzi o odpowiedzi Pana Nowego Radnego, od Redakcji przecież są niezależne (chyba). Mieszkańcy sami ocenią.

Zwykle Pan Wójt w swoim dziale coś tam plecie i poza podziwianiem stylu pisarskiego sobie odpuszczam. Tym razem kilka rzeczy jest jednak do omówienia.
W kwestii Centrum Żeglarstwa - ja rozumiem, że to Centrum jest tylko wstępem do większej koncepcji, o której mieszkańcy nie wiedzą, a dowiedzą się w swoim czasie. Zaskoczeni i zaszokowani. To widać gołym okiem, że tam się nad tym Miedwiem coś większego planuje. Coś - czyli Centrum Żeglarskie, jest bowiem wypadkową czegoś, złotym środkiem w dążeniu do czegoś więcej. Mnie wkurza jeszcze autorytarne podejmowanie decyzji za nas, mieszkańców. Jak to jest, że inne gminy, które planują rewitalizacje, czy jakieś inwestycje, najpierw robią spotkania z mieszkańcami, rozmawiają o tym co chcą zrobić, mieszkańcy coś tam od siebie też dodają, przeprowadza się społeczne konsultacje, a w Kobylance łup! takie oto cudo pojawia się w projekcie budżetu i nikt nie wie o co chodzi? Nikt nie wie co to jest, nikt nie wie po co, nikt nie wie ile to będzie kosztować i nikt nie wie kto to ma budować, nikt nie wie dla kogo i nikt nie wie kto tym ma zarządzać. A potem Dobra Jakość się dziwi, że taki protest społeczny. To samo z kosztami. Najpierw Pan Wójt mówi na zebraniu dla rodziców, że to będzie budowane przez Związek Komunalny Gmin i Kobylankę będzie to kosztować tylko jakieś 300 tyś, potem przychodzą wieści ze spotkania z radnym z Reptowa, że te 6 mln to tylko wstęp i całość będzie kosztować ho! ho! i jeszcze drugie tyle, następnie czytamy w gazecie, jak Pan Nowy Radny mówi, że finansowane to będzie z 6 mln obligacji i będzie namawiał Pana Wójta do brania dotacji unijnych. To co jest prawdą? Za same kręcenie to jestem przeciw, nawet jakby to było inwestycyjne cudo. Dla mnie, to za te 300 tyś. to Pan Wójt może to Centrum sobie wybudować. Na tyle to gminę stać. Dziękuję zatem, że w naszej gminnej gazecie Pan Wójt napisał, że moje zdanie weźmie pod uwagę. Rozumiem przez to, że będzie referendum gminne w sprawie Centrum Żeglarstwa? Skoro cała Wspólnota ma się wypowiedzieć... A może można to inaczej zinterpretować -to ważne dla "Jednego z naszych" znaczy dla jednego z Naszych. To o co chodzi? A może Nasi to kto? Nas Wszystkich znaczy Nas wszystkich? Tak jakoś tak, sami sobie dopowiedzcie jak, tak nieładnie zaleciało.

Druga sprawa to "wyznaczenie kierunku marszu ku zbiorowemu intelektowi". Ja to zrozumiałam tak, że to już zaczyna się robić niebezpieczna równia pochyła. Marzenia o prawomyślności i jednomyślności to niestety błędna ścieżka ku ideologiom, które mocno wstrząsnęły naszym globem nie raz. Powiedziałabym nawet, że to takie dziwne myślenie różnej maści osób. (Chciałam napisać inaczej, ale lepiej nie). To, by poddani myśleli tak jak król, by naród myślał jak naczelnik, wódz, czy pierwszy sekretarz. Dla kogoś, kto tyle czasu spędził na studenckich protestach, to powinien być ten moment zastanowienia. Właśnie teraz. Ja tam wolę, by ten, kto kieruje odzwierciedlał potrzeby kierowanych, a nie odwrotnie. Wolę różnorodność poglądów od jednomyślności, bo tylko w różnorodności myśli raz na jakiś czas rodzi się taki geniusz, który pcha tą naszą cywilizację do przodu. Zresztą jedną taką książkę czytałam o Zbiorowym Intelekcie. I tam w tej książce, ten Zbiorowy Intelekt to Ziemianie na końcu rozwalili. Dlatego bardzo proszę sprawy ideologiczne ponownie przemyśleć. Razem z całą Dobrą Jakością, bo chyba się coś niedobrego dzieje.

Kolejną sprawa są dotacje unijne. Z tego, co rozumiałam, to Pan Wójt jest przeciwny samej idei dotacji. Rozumiem, taki światopogląd. Można taki mieć. Ja też mam na temat Unii swoje własne stanowisko, nawet bym powiedziała, że nieco kontrowersyjne. Jednakże, niezależnie od poglądów, według mnie, nie korzystanie z dotacji jest działaniem niepatriotycznym, a również działaniem na szkodę Polski. Niestety (albo właśnie głównie  stety, bo jednak znacząca większość tej Unii chce) w Unii jesteśmy, i zostało to tak skonstruowane, że pieniądze Polaków najpierw trafiają do wspólnego worka, by potem poprzez różne programy rozdzielone do nas wróciły. I to od Polaków zależy w jakiej ilości wrócą. Pozwalanie na to by Polskie pieniądze, Polskich Podatników, przejadane były w Brukseli, jest skrajnie niepatriotyczne. Ta nasz jest psi obowiązek Panie Wójcie, by kraj nasz nie zubażać, i by nasze pieniądze, jak Serce Chopina, na powrót do Ojczyzny wróciły. Bierzmy więc dotacje i budujmy te nasze Małe Ojczyzny gdzie się da i jak się da, byle z głową. Bo tyle, ile potrafimy udźwignąć, o tyle wzrośniemy, a nie zostaną one za granicą. Jakie czasy, taka nasza walka o Ojczyznę! W czasach wojny walczy się na karabiny, w czasach pokoju na pieniądze i na informacje. Kto tego nie rozumie, powinien przemyśleć także ideę patriotyzmu.
Bardzo to pompatycznie napisane, ale zdaje się, że dla Zalążka Zbiorowej Inteligencji taka forma przekazu jest najskuteczniejsza.

Po tych patriotycznych wystąpieniach, wróćmy do wydarzeń gminnych. Otóż donosi gazeta, że "Plaża wraca do Kobylanki". Dobry Boże! Zabrzmiało to co najmniej jak "Ziemie Odzyskane wróciły do Macierzy". I co teraz dalej z tą naszą Plażą Odzyskaną? W Urzędzie Gminy pojawiła się taka koncepcja i tendencja do różnorodnych centralizacji. A że mieszkańcy nie bardzo lubią się centralizować, toteż centralizacje przebiegają opornie. Strażacy się nie dali scentralizować, piłkarze się nie dali scentralizować, Kół Gospodyń Wiejskich to nawet się nie da scentralizować, a Zespoły Ludowe, nie po to się pokłóciły, by się na powrót centralizować. Jedyną przystanią centralizacji jest w naszej gminie ostatnio Gminny Ośrodek Kultury. Pod tą nazwą próbuje się scentralizować wszystko, co tylko można. I tak, według mnie biedny Pan Nowy Dyrektor GOK, to już pracuje na dwóch etatach za jedną pensję. A niedługo będzie robił za pięciu, i na koniec sezonu to będzie robił bokami i chodził po ścianach. Co Wy tam w tym Urzędzie jeszcze temu chłopakowi do roboty dorzucicie? Dziś Dyrektor GOK już zajmuje się:
- administrowaniem obiektu
- animowaniem bieżących wydarzeń kulturalnych dla mieszkańców
- wydawaniem gazety Czas Kobylanki
- nadzorowaniem zajęć stałych
- pilnowaniem Biblioteki
- nadzorem nad świetlicami
- pracą z KGW
- pracą z Sołtysami
- pracą ze strażakami
- prowadzeniem grupy paramilitarnej
- obsługą chyba już czterech stron internetowych
- promocją gminy
- Miedwiańskim Latem
- sprzedażą biletów
- obsługą świetlic
- rozwijaniem działalności świetlic wiejskich
- zarządzaniem dość licznym personelem
- kilka rzeczy można by było jeszcze wyliczyć
- i najważniejsze - tworzeniem wydarzeń kulturalnych i oferty kulturalnej oraz wizerunku kulturalnego gminy
A teraz dorzuca się mu jeszcze administrowanie Promenadą, amfiteatrem i całą plażą nad Miedwiem. Czy Wy Państwo jesteście pewni, że jest to zadanie dla Dyrektora od Kultury, a nie zwykłego zarządcy od nieruchomości? Co jeszcze do tego mu podokładacie? Nie zdziwcie się potem wszyscy Państwo, jak oferta kulturalna naszego GOKu niedługo zejdzie na psy. Jak ktoś ma tworzyć kulturę, dobrze to przemyśleć, opracować, z-animować, a zajmować się będzie głównie tym, czy w toaletach przy amfiteatrze jest papier toaletowy, czy plaża jest czysta, trawniki wykoszone, dzierżawcy popłacili, rura pękła, a ratownicy zamiast pilnować pływających palą fajki za kanciapą, to na kulturę i czasu, i chęci mu już zabraknie. Radzę w gminie znaleźć wśród urzędników, co zajmują się administrowaniem nieruchomościami, odpowiedniego Koordynatora ds Jezior, Mórz i Oceanów i Czesania Piasku na Plaży, a chłopakowi dać spokój. Według mnie Pan Dyrektor właśnie się powoli zapętla, co ma już swój wyraz w małej kłótni o Dzień Matki w Motańcu. Nie można tego Dnia Matki zrobić w niedzielę?

Co do innych spraw bieżących, to zawieszono strzelnicę w Jęczydole. Ja w tym temacie mam pewne przemyślenia, ale na razie możecie uznać, że nie mam zdania.

Następną sprawą, bulwersującą obecnie naszych mieszkańców, jest brak w planach PKP przejazdu kolejowego do Cisewa i Wielichówka. Chciałabym tylko mieszkańcom powiedzieć, żeby wrócili chyba do wrześniowej sesji Rady Gminy. Uchwałę nawet radni wtedy uchwalili o współpracy różnych gmin. Tam Pan Wójt mówił (tak mi się chyba przypomina, nie wiem czy dobrze pamiętam, sprawdźcie sobie Państwo) o tym, że drogi przy stacji nie ma co robić, bo będzie nowa wzdłuż torów przy okazji budowy linii kolejowej. Z mojego punktu widzenia, to Pan Wójt będąc na spotkaniu całą koncepcję widział, prezentacja pewnie była, bo nawet opisywał, jak to się uratowała stacja w Miedwiecku. Jakby tak poszperać w materiałach po-spotkaniowych, zapewne rzuconych gdzieś w kąt biurka, to i taki poglądowy projekt wizualizacji, według mnie, by się znalazło. A że to była na razie tylko koncepcja? Pan Wójt nie poinformował, bo nie zauważył braku drugiego przejazdu, mógł przecież, Państwo Radni nie wypytali przy okazji o szczegóły Pana Wójta, bo jeszcze czas, Państwo z Powiatu nie zapytali, czy mieszkańcy się zgadzają przejazd wykasować, Cisewo bez przejazdu. Pan Wójt, jak zauważyłam i wykonceptowałam, to ma taką ogólną zasadę, że mieszkańców się nie informuje, a tylko powiadamia.

Przy okazji tych rozmów o miejscowościach przy torach, zauważyłam, że Wielichówko nie dla wszystkich mieszkańców jest znane. Niektórzy nowi mieszkańcy nawet nie wiedzą, że mamy taką miejscowość w gminie. Poza tym, gmina nawet się nie zainteresuje, a nawet bym mogła domniemywać czy sama też tego nie robi, bowiem toleruje w różnych pismach niepoprawną nazwę tej wsi   http://www.bip.kobylanka.pl/unzip/5595.dhtml    Czy nie czasem Wielichówko w tym roku obchodzi 240 rocznicę od założenia? Nikt nie pamięta? A kiedy ktoś przeprosi również za to, że się zapomniało w 2015 roku o 230 rocznicy Cisewa i 150 rocznicy Zieleniewa? Może i to niewiele lat w porównaniu z Rekowem, ale dla mieszkańców tych wsi chyba ważne, nieprawdaż? Chciałam Wam powiedzieć też, że wiem, że w Jęczydole jest boisko, chociaż o tym nie napisałam, choćby stąd http://jeczydol.naszawioska.pl/solectwo,...rtowy.html  

Zauważyłam także, że Pan Sołtys Rekowa szykowany już jest chyba na radnego, by w przyszłych wyborach zdeklasować Byłego Pana Przewodniczącego, bo zaczyna się go już promować w gazecie. Też tak czujecie?

Poza tym drogi robione z destruktu asfaltowego w wyjątkowo przyspieszonym tempie ulegają destrukcji. Ludowe przysłowie mówi "Chytry dwa razy traci". Przypomniały mi się ludowe mądrości. Adekwatnie do sytuacji.
Nie wiem, czy lepiej czy gorzej, ze Pan Wójt zrobił w naszej gminie drogi z destruktu, a nie wzorował się na Gminie Dobra i nie wybudował nam Cisewelki z płyt betonowych, jak za Hitlera. Tamtejsi mieszkańcy, też są przeszczęśliwi z gminnych udogodnień. Pisałam już Wam, że ten świat taki malutki?


Co do naszej opozycji, to jakoś przycichła, zniesmaczona i zdegustowana wyborem Okręgu Wyborczego nr 7. Wstawać! Brać się do roboty! Jak się będziecie tak mazgaić, to w przyszłej kadencji będzie tylko Dobra Jakość. A ja lubię różnorodność. Jednomyślność mi nie odpowiada.
Czy macie już przygotowaną listę kandydatów na radnych i sołtysów i zaczynacie ich uruchamiać? Jak to skąd ich wziąć? A nie pisałam "Wybierz dziesiątaka"?
Czy ci kandydaci już zaczynają działać? Czyli co?
Po pierwsze primo - http://kobylanka.pl/aktualnosci,zaprosze...sport-2017 i Społecznik.
Po drugie primo - skoro GOK nie chce zrobić Dnia Matki w Motańcu - zróbcie sami
Po trzecie primo - jest tyle rzeczy do zrobienia, do wymyślenia - od czego wyobraźnia
Po czwarte primo - czy naprawdę ja, istota mało społeczna, muszę pisać Wam co trzeba robić?
Chyba, że pragniecie zawsze być w totalnej opozycji.

Ciekawostka na koniec. O co tam w tym Reptowie chodzi z tą Panią Sołtys? Jedni ją chwalą, drugim się nie podoba, nie wiadomo w czym rzecz. Według mnie działa tam sobie zgrabnie w tym Reptowie, organizuje różne rzeczy dla wsi, z naszych sołtysów to chyba jest najaktywniejsza. W sprawach Reptowa to średnio jestem zorientowana, ale czytając zaprzyjaźnione forum, powoli dochodzę do wniosku, że chyba chodzi o jakieś osobiste wycieczki i biznesowe zaprzeszłości. Mylę się?

O! Przypomniało mi się co tam jeszcze ważnego miałam Państwu napisać. Długo, jak mistrz Yoda medytowałam nad sprawą demokracji i różnych jej form przejawiania się w naszej gminie. I takie sobie zadaję pytanie. Jak to jest, że w krajach starej demokracji, to jak ktoś z samorządu kupi długopis albo mydło poza gminą, to jest o to wielki krzyk mieszkańców, a u nas odwrotnie? W krajach starej demokracji mieszkańcy wiedzą, że każda złotówka wydana w gminie wraca do kasy na powrót. Z każdego wydanego miliona 180 tys. znów zasila budżet. To przecież jakiś chodnik, kawałek drogi. A u nas w Kobylance szuka się w tych rejestrach umów i wyklina tych, co z gminy coś dostali do zrobienia. Jednakże w krajach starej demokracji działa to także w drugą stronę. Te firmy, które pracują za gminne pieniądze wiedzą, że pracują u siebie i jak dla siebie. Starają się ponad normę, bo wiedzą, że dzięki takim staraniom i uczciwości i oni zyskują. Zatrudniają pracowników z gminy, bo ich podatki też wracają. A w czasach lepszej koniunktury sponsorują działania kulturalne i sportowe. Tak jest w dobrych, demokratycznych samorządach. A jak zrobią źle, to więcej pracy za gminne pieniądze nie dostaną. Przykład pierwszy - takie Netto. Płacą podatki i z pieniędzy z tych podatków wszyscy w gminie korzystamy. A tutaj Kobylanki jakoś nie widzę https://www.facebook.com/NettoMiniMundial/?fref=ts

Jak daleko jeszcze jesteśmy w tej drodze do demokracji? Znów mam jakieś utopijne poglądy? Czasem dobrze jest nawet sobie pogdybać. A rejestry umów należy przeglądać, bo władzy zawsze trzeba patrzeć na ręce. Nawet na wszelki wypadek. Społeczne watchdogi to osoby ważne w demokracji, a ich rola niedoceniana. http://odpowiedzialnybiznes.pl/artykuly/...trozujace/


Do następnej gazety, Państwo Wieśniaki!
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości