Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
kobylańskie odchudzanie
#1
We współczesnym świecie nie ma chyba takiej kobiety, która w swoim życiu się nie odchudzała. Każda z Was zna te etapy. Co się dzieje w ciele i w umyśle. Od euforii i samozaparcia, fluktuacje motywacji i depresje. Każdy etap jednak został już wszechstronnie przebadany i jak poszperacie w babskich portalach to znajdziecie pełen opis, co, jak i kiedy się dzieje.
Stąd można się dowiedzieć, że po etapie gwałtownej utraty wagi, po dwóch, trzech miesiącach nadchodzi taki okres gdy nic się nie dzieje. Waga nie spada i już. Patrzysz codziennie z nadzieją na wyświetlacz, a tam nic. Ćwiczysz, zdrowo się odżywiasz, stosujesz do zaleceń, a tam znowu nic. Dopada Cię chandra i rozgoryczenie. Ponieważ, jak wspomniałam już powyżej, wszystkie etapy odchudzania zostały już skrupulatnie przebadane i opisane, to jeśli masz wątpliwości, wystarczy, że poszperasz w jakimś babskim portalu to znajdziesz nazwę tej fazy. Faza plateau http://www.spalacze.pl/fazy-odchudzania/  
Na takim etapie jestem teraz ja. Nie chce mi się. Z wielkim trudem przychodzi mi siadanie do komputera i napisanie tych kilku słów. Profil cudawianki dawno zapomniany, GUMNO zajmuje z pół dnia, a tu właśnie truskawki wysypały. Czy Wy też tak właśnie macie? Czy nie widzicie sensu w tym, co robicie? Czy też Wam się nie chce?
Oto i faza plateau.
Właśnie zmienia się metabolizm. Organizm się dostosowuje. To ciężka próba dyscypliny i wytrwałości. Wystawia na próbę naszą wolna wolę. Jak tego nie przetrwasz efekt jo-jo murowany. Bolesny. Jest kilka sposobów, by przetrwać ta fazę: przeprowadzić refeed day, zmienić wysiłek cardio na interwałowy, czy zastosować dodatkowe suplementy http://bonavita.pl/efekt-plateau-co-zrob...-w-miejscu
Dlatego mimo, że mi się nie chcę, będę dalej tu pisać, bo może właśnie zmienia się metabolizm i już za momencik, już za chwileczkę organizm zacznie spalać ten tłuszcz. I jak zrezygnuję, to zmarnuje cały wysiłek, który włożyłam w to, co robię. Nie poddawaj się ijsak7! Trzeba tylko zmienić wysiłek cardio na interwałowy, albo zastosować jakieś zalecane suplementy, a może dieta jest za monotonna?
Co i Wam polecam. Niektórym szczególnie.

Kobylanka to wyzwanie, z jakim bardzo trudno się zmierzyć. I wysiłki moje wydaje mi się, że przynoszą marne efekty. Nic się nie zmienia. A może tylko mi się tak wydaje? Może następują jakieś zmiany, tylko ja ich nie zauważam? A może to moje pisanie Kobylance wcale nie musi pomagać, może ma trafić do zupełnie kogoś innego? Obserwuję przecież stale zmieniające się w czasie ilości osób, które to forum czytają i widzę, że niektóre moje posty wyjątkowo często są drukowane. Może są zabawne, a może są tam zawarte pomysły, które komuś się przydadzą. Daj Boże! Przecież to internet. Może się okazać, że przeczytam kiedyś o jakiejś innej gminie, w której wszystkie drzewa mają imiona, albo w której każda wieś jest wioską tematyczną. Niech i tak będzie!
Odpowiedz
#2
To o czym piszesz to czesto sprawa zwiazana z genetyka .. a jaka ona jest to kazdy wie doskonale Wink
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości