Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
z cyklu: Listy do Redakcji cz. 7
#1
Przeczytałam w ostatniej naszej gazetce ulubionej, że nasz gminny redaktor AS nie będzie kłamał. Potem zaś na jakiejś z końca stronie znalazłam sprostowanie, które Sąd mu nakazał umieścić wydrukowane taką czcionką, że lupę dobrej jakości należałoby wziąć, by te literki przeczytać. Kłamał redaktor nie będzie. Myślę, że mieszkańcu mają zupełnie inne wyobrażenie o prawdomówności redaktora oraz jego opisach relatywnej rzeczywistości dziejowej Kobylanki. A najwięcej pretensji mają nie do tego co pisze, ale do tego czego zapomniało mu się napisać. Biedny redaktor AS! Tak się wkopać na lata!. Głupota piechotą nie chodzi jednakże, bo Szanowni Państwo młody on i nie wie, że teraz owszem doceniony jest i chwalony za te swoje artykuły przez te osoby, którym zależy by pisał tak, jak pisze. Może i on sam wierzy w to, że relatywistyczne dobro obraca się w wyimaginowane dobro czyniąc i pisząc to co pisze, co szczególnym dobrem może nie być. Tylko zapomina o tym, że to nie tamci spaprane będą mieć CV. To on kiedyś może chcieć będzie dostać się do jakiejś wymarzonej pracy, ale to co w młodości w naszej gazetce nawyrabiał ciągnąć mu się będzie jak smród za ogonem. Oj młodość. Głupia i ślepa wiara w to, co inni nawkładają mu do głowy na przyszłość kiedyś zaprocentuje. Bo w życiorysie już ma nasrajdane tym wyrokiem sądowym i idiotycznymi artykułami. A kto inny śmietankę zbiera.
 
W innym miejscu tej naszej gazetki Pan Wójt apeluje, żeby odlajkować szkodnika, bo napisał post z użyciem zaczarowanego słowa. Pan Wójt chyba ma mylne pojęcie o tym, jak nasze życie internetowe wygląda. Wydaje mu się, że to ilu mieszkańców jest zalakowanych jest wprost proporcjonalne do popularności danego profilu. Błąd Panie Wójcie! Wystarczy spojrzeć kto lajkuje takie stowarzyszenie – 90% to są osoby, które nawet w gminie nie mieszkają oraz pewien bardzo progminny uczestnik internetowy. No chyba, że jakieś śmieci w rowie leżą, piesek się zgubił, albo dziury w drodze są. No to tak. O tym jak sprawa internetowej popularności wygląda powinien Panu Wójtowi opowiedzieć ten największy uczestnik internetowego życia w urzędzie. Sam przecież te triki stosuje. Otóż mieszkańcy się lajkują na profilach tylko ci, co mają politykę gminną głęboko w poważaniu, a Ci na których opinii władzy naszej najbardziej zależy wchodzą sobie na te niepożądane strony facebookowe bezimiennie i bez pozostawiania śladu w lajkach. No chyba że specjalnie chcą, by uczestnicy internetowego życia gminnego sprawdzili za czym lajkują. Wycwanili się Panie Wójcie! Dokładnie wiedzą, że są tacy, co sprawdzają wszystkie lajki, bo niektóre osoby już bury za niewłaściwe lajkowanie dostały. Oczywiście że wiemy którzy i za co te bury dostali. Nie tylko ja, pół gminy wie. To wieś, to mała społeczność – niewiele się tu ukryje. A że nikt nic nie mówi? Macie za to mnie, ja wam opowiem jak świat gminny wygląda.
 
Tu trochę sobie podywaguję nad osobą naszego Pana Wójta. Śmieszy mnie kreacja osobowa Wójta Kobylanki na gminnych forach. Jak jakiegoś demiurga, którego za albo przeciw stanowi o być albo nie być w gminie. Jednoosobowego kierownictwa przed którym nic się nie ukryje, knującego w zaciszu swojego gabinetu co tu jeszcze zrobić i kogo przekupić by politycznie na tym zyskać, oraz całego jego stronnictwa 3E które bezmyślnie i posłusznie wszystkie jego plany wykonuje. Wy Kochani Forumowicze naprawdę w to, co tam na tych forach piszecie wierzycie? W tego Pana Wójta Kreatora Gminnej Rzeczywistości? Ło matko!
Ja, muszę Wam się przyznać, lubię sobie czasem poodwracać rzeczywistość, żeby jakiś wgląd faktyczny w to, co naprawdę się dzieje uzyskać. Taka to mała sztuczka socjologiczna – odwracanie rzeczywistości, albo co jak już wielokrotnie pisałam, i z czego pewnie się śmiejecie - „zmiana paradygmatu”. Za pomocą tej socjotechnicznej metody wiele spraw w mojej głowie inny wymiar przybrało i z wielu bzdurnych narzuconych społecznie mitów się wyleczyłam. Na przykład zmienił mi się stosunek do zwierząt, a niektóre dylematy moralno-etyczne idealnie się wyprostowały. Jak to się robi? Albo należy odwrócić rzeczywistość i ją zbadać, albo zamienić miejscami problemy. Przykład? Na facebooku polajkowałam sobie taką jedną stronę, która idealnie zmienia paradygmat stosunków męsko-damskich i jak ktoś umysł ma otwarty to z różnych szowinizmów leczy. A że przy okazji stosuje żart? Ja mam z tego profilu niezły ubaw. Wiele jest podobnych profili i blogów, ale zaśmiecać Państwu tego postu wieloma przykładami nie będę. https://www.facebook.com/mezczyznaspelniony/
 
Jak to przenieść do gminnej rzeczywistości? Zastosować ten sam manewr. Czyli z Pana Wójta Kreatora Gminnej Rzeczywistości Demiurga Politycznego Gminnego Świata i jego przybocznej świty całkowicie ubezwłasnowolnionej w woli politycznej hipotetycznie stworzyć uczestnika i element Zbiorowego Intelektu Zgromadzenia 3E. Czy to jest śmiała hipoteza? Dla forumowiczów pewnie tak. Bo w tym momencie nie można tylko Pana Wójta za wszystko winić. Tu trzeba poszukiwać. W tym moim hipotetycznym układzie Pan Wójt jest tak samo uczestnikiem procesu politycznego i potrzeb całego zespołu. A jakie to hipotetyczne potrzeby może mieć zespół? Każdy ma własne: ten potrzebuje kupić działkę, ten jakąś dotację większą, a ów dobra posadę, a inny pracę zleconą z gminy, następny znów chce by cos wybudować, a ten szaraczek na końcu to małe ma potrzeby – zwykłą podwyżkę diet by do pensji wystarczyło. Każdemu według potrzeb. Wójt nasz za to otrzymuje splendor władzy – te wszystkie zdjęcia, nagrody, uściski dłoni, artykuły w gazecie i wiekopomna chwała w panteonie wójtów oraz możliwość zaszczepienia w Trzódce Kobylańskiej prawdziwych wartości. A co? Myśleliście, że Wójt jest wójtem po to, żeby Wam drogi wybudować? Drogi to Szanowni Państwo tylko przykry obowiązek, który wiąże się ze sprawowaniem władzy i te wszystkie bytowe sprawy o które należy się wykłócać i bohatersko walczyć dla dobra mieszkańców. Prawdziwym celem wójtowania jest by „zmienić ziemię, tę ziemię i lud twój kobylański” zgodnie ze wzorowym wójtowym światopoglądem. Tak to moja najnowsza hipoteza się wykluła z tego odwracania rzeczywistości. Ciekawe prawda, ile to ze zwykłego odwracania można wysnuć niezwykle interesujących wniosków? A czy Wy także czujecie się już światopoglądowo zmienieni na ową modlę, a czy dzieci wasze zostały już właściwie światopoglądowo zindoktrynowane, a czy Kultura Kobylańska zaczyna odpowiednio kształtować światopogląd jak należy? Nie? Za dużo hip hopu i przekleństw, a za mało poezji śpiewanej i patriotycznej? Czas to zatem dyrektora zmienić, bo nie rozumie jaką dziejową rolę ma do wykonania i z wrogami po kątach knuje! Pamiętajcie jednak Szanowni Państwo, że to jest dalej tylko hipoteza wynikła ze zmiany forumowego paradygmatu!
Jak dalej się to układa? Otóż wiadomo  w tej hipotezie, że Pan Wójt nie lubi bardzo tymi biurokratycznymi sprawami się zajmować, od tego jest Pan Skarbnik, który we wszystkich komisjach go zastępuje i nad tymi nudnymi duperelami pracuje oraz śledzi wszystkie nitki i wpisy internetowe i z właściwą sobie starannością odpowiednio interpretuje. Tak jak i te moje. Cała zaś praca Zbiorowej Inteligencji polega na tym, by ten co kieruje myślał, że pomysły które realizuje jego są pomysłami, a nie podrzucone zostały mu umyślnie i mimochodem przez Zbiorową Inteligencję Wspólnoty.
 
Tu w tym miejscu chciałam moich czytelników przeprosić, za wpis który onegdaj popełniłam pisząc hipotetycznie o wyborach. Tak, to pośrednio moja wina te wszystkie prokuratorskie donosy. Nie zdawałam sobie sprawy z działania w ruch puszczonej idei. To znaczy zdawałam sobie, ale według własnego kodeksu moralnego. O naiwności moja! W tym innym politycznym świecie Przykazania Boże jakże inaczej wyglądają. Dziś zatem mam nauczkę jak i co pisać, choć widzę, że interpretacja moich wkrętów bywa na forum gminnym i dla mnie zaskakująca. Mnie samą zaś możecie potępiać Kobylańska Opozycjo, że podaję na tacy Miłościwie Nam Panującym rozwiązania z których Oni czerpią garściami. Niech czerpią. Po to je tutaj wkręciłam między wierszami, żeby czerpali. Nie będzie moja Kobylanka marnować tylu lat, i czekać na nowe rozdanie, żeby coś się zmieniło. A że interpretacja trochę wypaczona? Trudno. Z czasem się wyprostuje. Można z tym żyć. Ważne, że kierunek odpowiedni. Tak, nazwać mnie nawet możecie Ideową Matką Komitetu 3E. A ci  Szanowni Państwo co nie wierzą, niech porównają sobie co o gminie cały ten komitet mówił i kręcił się przez półtora roku jak przysłowiowe to coś w przeręblu, a jak dziś o tym, co potrzeba w gminie zrobić opowiada. Nagle tak samoistnie wpadli na te wszystkie cudowne pomysły? Kto im zabronił wtedy te wszystkie plany o drogach i planach zagospodarowania mieć i inwestycjach? Że rada gminy niesforna była? W wizji rozwoju w niczym to nie przeszkadzało. Teraz to chociaż wiedzą po co w tym całym samorządzie są. Znaczy się Pan Wójt zawsze wiedział, bo on ma własne stałe wyznaczone cele, co do tego nie mam wcale wątpliwości, ale mi chodziło o wizje gminy i jej rozwój. Na niektóre durnowate wpadli Państwo Rządzący samoistnie, ale to wynik potrzeby osobistej za tym raczej decydował. O te całe Centrum Żeglarstwa na przykład. Według mojej hipotezy odwracania rzeczywistości, to co Państwo mogą zasugerować komu te Centrum Żeglarskie potrzebne jest i w jakim celu? Wiem, że już zgadliście w tym momencie, bo interpretacja hipotetyczna wcale trudna nie była.
Jeszcze jedna hipoteza hipotetyczna z okazji odwracania rzeczywistości przyszła mi go głowy. A mianowicie o potencjalnym kandydacie konkurencyjnym na wójta. Wszyscy ci oficjalni potencjalni, nawet ci, co się tylko zastanawiają skasowani zostali bardzo wyrafinowanie prokuratorsko. Jednakże zapomnieliśmy o wewnętrznych przeciwnikach. Tu  nasunął mi się na uwagę jeden z odcinków Ucha Prezesa. A w nim o wewnętrznej opozycji. „Twój nożownik to domownik”. Czy tu też muszę podawać przykłady, czy już sami Państwo doszli do tych identycznych co i ja wniosków? Kto tu się szlifuje na zajęcie gabinetu, uczy się przyucza i obeznaje z urzędem? Ha! Ha! Ciekawe tylko, czy to sam pomysł tej opozycji wewnętrznej, czy może naciski rodzinne?
W tym wszystkim najbardziej to mi żal tych naszych Pań w wieku balzakowskim bezkrytycznie wpatrzonych w politykę gminną i jak dym idących za Pana Wójta przewodnictwem. Czy i one krytycznie spojrzeć potrafią i odwrócić rzeczywistość, by innym okiem mieć wgląd na to, co w gminie wśród mieszkańców o ich działaniach może się mówić, albo co o nich bezkrytycznie mówić się może w zaciszu gabinetów, gdy już pocałują klamkę z tej drugiej strony? Ja jak sobie tą sytuację odwróciłam, zgodnie z moją hipotezą, to naprawdę nie było mi przyjemnie. Przykro mi się zrobiło i za gminę i za te Panie, które bardzo uczciwie wierzą że postępują słusznie. Przykro.
 
Ależ mi się pisze dziś ten post do Państwa! Hipoteza za hipotezą i tyle gminnych mitów naraz przewróconych do góry nogami!
 
Gdy już poprzewracałam do góry nogami te wszystkie zastane poglądy, to już i tak różowo ta przyszła kadencja nie wygląda. Poprzednio, jak większość myślałam, że Pan Wójt wygra przyszłe wybory „z palcem w d…”, ale w tym momencie tak już nie sądzę. Raz - to cała rzesza tych, co im się podniosły znacznie podatki od nieruchomości zadowolona nie jest wraz z rodzinami. Dwa - to ci, co po tych cudnych drogach gminnych usianych kraterami codziennie do domu jeżdżą tez szczęśliwi nie są i ja ich rozumiem, bo ostatnio właśnie po Jeziornej się przejechałam samochodem. Trzy- to ci, co drogi im zostały zrobione w stylu destrukcyjnym destruktem asfaltowym i już jakość swą pokazują, a po zimie obnażą się w całej okazałości też burzyć się będą z bezsensu wydanej kasy. A babcia moja mówiła „chytry dwa razy płaci”. Cztery – to cała masa mieszkańców, co nagle okazało się że nie są już tymi hołubionymi, tylko spadli na miejsce mieszkańców drugiej kategorii bo kontrakt już dawno zawarli i Wójta to nie interesuje. Cztery – rodzice dzieci co chodzą do szkoły w Kobylance przeszczęśliwi są bardzo ze ścisku i nauki na zmiany, a to jest całkiem spora liczba osób wraz z rodzinami. Pięć – sprzeciw mieszkańców w sprawie Lapidarium i ten nieszczęsny banner, a ilość zapalonych zniczy dobitnie pokazała co o Wójcie myślą. A to, że już na gazie się o tym mówi to jest już papierkiem lakmusowym tej całej sprawy. Sześć - ostatnie wydarzenie gminne, co zapowiadają się na  samobója politycznego, czyli afera z Dyrektorem Goku. Tu trochę szerzej wyjaśnię Państwu w czym rzecz. Otóż mieszkańcy dyrektora polubili za te ferie z Lego, za  Miedwiańskie Lato, które im przyszykował i za te dotacje, o które się tak stara dla naszej kultury. W końcu mają dyrektora, które chce tworzyć kulturę dla nich. I wywalenia ich dyrektora z posady Wójtowi nie zapomną. Oj nie zapomną! Widać jeszcze pewne niedociągnięcia w działalności naszego Goku i jego dyrekcji, a to są: za dużo kasy na Miedwiańskie Lato, a za mało na potrzeby mieszkańców. Atrakcje nad Miedwiem są ważne, ale nie za taką cenę. Młodzi chcą tych swoich hip hopów, starsi Martyniuka i jarmarki, ale bez przesady. Festynów w gminie i tak mamy dość. Należy zachować umiar. Owszem, Miedwiańskie Lato było wystrzałowe, ale młody ten dyrektor, Wójt sypnął groszem, więc się postarał jak umiał. A że umiał widać było gołym okiem. Na następne lato my mieszkańcy życzymy sobie żeby było wystrzałowo, ale nie za taką kasę. Życzymy sobie, żeby kasę to wydawać na nas mieszkańców, a nie na Stargard i okolicę. Ci mieszkańcy, którzy na tą naszą kulturę pracują i to oni tą naszą kulturę utrzymują, życzą sobie również kilku dodatkowych spraw. Po pierwsze - mają być w gminie atrakcyjne zajęcia dla dzieci, takie jak w mieście, kreatywne i rozwijające, by nie musieli dzieciaków na specjalne zajęcia do miasta jeszcze po pracy wozić. Nie jakieś tam malowanki sranki, tylko wysokiej klasy zajęcia dla dzieci rodziców średniej klasy z aspiracjami. Po drugie – to dla nich samych w tej gminie atrakcyjnych rozrywek też nie ma. Dla inteligentnej klasy pracującej często w inteligentnych zawodach jako atrakcję kulturalną proponuje się wysłuchanie zbiorowej pieśni patriotycznej z udziałem zespołów ludowych. Szanujemy nasze zespoły ludowe, ale uprasza się o jakiś umiar i odpowiednie dopasowanie preferencji kulturalnych do potrzeb odbiorców. Klasa pracująca, która zarabia na tą kulturę życzy sobie być dopieszczona w swoich upodobaniach. Po trzecie – to ten wielokrotnie przeze mnie opisywany wątek gimnazjalny. Życzymy sobie, by zagospodarować tałatajstwo kulturalnie. Zajęcie im jakieś znaleźć.. A i owszem, niektórzy to by chcieli zagospodarować gimnazjalistów za pomocą straży gminnej, w tym jak do mnie dotarły takie plotki, że o zgrozo! przedstawiciele Rady Rodziców, oraz mandatów i okamerować całą gminę. Ja natomiast sądzę, że lepiej jak oni na widoku siedzą, i widać co oni robią, niż ich tak przeganiać z miejsca na miejsce aż wylądują w lesie na górce. A co tam będą wtedy robić, to już nikt na to wpływu mieć nie będzie. Wiele Wam pisałam, że ten okres gimnazjalny to jest najważniejszy okres kształtowania moralności i postaw, i jak nie zadba się o odpowiedni rozwój dzieci w tym okresie, to konsekwencje z tego później wszyscy zbierać będziemy. I po czwarte –  mieszkańcom bardzo podoba się, że w końcu ten dyrektor z tymi zespołami folklorystycznymi i kołami gospodyń porządek robi. W końcu Stajnie Augiasza sprząta i najwyższy to czas. Wielu mu sekunduje. A Panu Wójtowi uprzejmie pragnę donieść, że w obecnym pokoleniu alkohol nie jest już dobrem luksusowym, który otwiera różne drzwi i jest najbardziej pożądanym prezentem upominkowym. I bardzo dobrze dyrektor zrobił z tym alkoholem. Świat się zmienia i percepcja spojrzenia na alkoholowe prezenty też się zmienia. My już nie dajemy takiego przyzwolenia na butelkę koniaku. Tak jak i na słodycze. Po piąte – to mieszkańcy życzą sobie zróżnicowanej kultury i z ich pieniędzy dostępności do bazy organizacyjnej przez wszystkie opcje polityczne. I tu też mieszkańcy dyrektora popierają, że mimo że w swej niewiedzy i małego obycia w gminnym bagienku i pewnie z przypadku, nie ogranicza się tylko do opcji Dobrej Jakości. A szanownej Dobrej Jakości to pragnę wytknąć, że zamiast jechać tylko na gminnej kasie i za  pomocą gminnych urzędników się promować, to sami łaskawie o jakieś dotacje byście się wystarali. Halo wielkie jest, że Twoja nie moja Kobylanka dotacje dostała! O matko! Jak mogła! Jaka to potwarz dla Urzędu, i jeszcze gminny Ośrodek Kultury w to wciągnęła i jeszcze 80 dzieciaków z całej gminy do Centrum Kopernika pojedzie, do teatru w Gdyni, w Szczecinie, do Filharmonii, zajęcia i warsztaty artystyczne będą mieli. Taką kasę to opozycyjne stowarzyszenie zdobyło! Sami się o dotację wystarajcie, a nie kneblujcie szkół, żeby dzieciaków nie wysyłały, bo jak się rodzice dowiedzą przez kogo i dlaczego dzieciaki do Centrum Kopernika nie pojadą to będziecie mieć kłopoty znacznie większe niż wam się wydaje. Szanownym Państwu przy okazji pragnę przypomnieć, że nasz Wójt sam się z tego środowiska Twojej nie mojej Kobylanki wywodzi, to oni go na ten urząd wysunęli, w tym ten poprzedni wójt i ta była przewodnicząca – a teraz to najwięksi wrogowie świata. Kobylańska paranoja! Jak to się wszystko łatwo zapomina, prawda?
 Po szóste – to nie pasuje nam zrobienie z Goku politycznej tuby i jedynie słusznej wersji światopoglądowej, a poezja śpiewana to nam bokami wychodzi w nadmiarze. Wójt lubi, to niech sam sobie na gitarze w zaciszu domowym poezję śpiewaną uprawia, a nie mieszkańców swoimi patriotyczno-poetyckimi upodobaniami kulturalnymi karmi. Ludzie mają różne gusta – jedni wolą piosenki religijne, drudzy klasyczne, a wielu lubi jak im w uszach rap gra. To są nasze pieniądze i za nasze pieniądze życzymy sobie taka ofertę kulturalną jaka nam odpowiada. I tego się trzymajmy! Po siódme – na końcu, to dyrektor Gok w końcu pokazał, że potrafi ktoś w tej gminie o dotacje się wystarać, a nie tylko propagandę sukcesu kreować. Życzymy sobie jeszcze więcej dotacji, i życzymy sobie, żeby dyrektor Gok nauczył te nasze organizacje żeby same się na swoje potrzeby wystarały o własne dotacje. A że krzyczą, że się je inwigiluje, bo ktoś je wreszcie do tego żeby się w końcu ogarnęły zmusza, to tylko i im i całej gminie na dobre wyjdzie.
 
Tak więc jak widzicie Szanowni Państwo wystarczy jeden malutki socjotechniczny manewr zastosować, by nagle cała bańka mydlana propagandowa nagle runęła. Teraz oczekuję, że władza nasza sumiennie wnioski przerobi, jak zwykle, tym razem jednak bez naginania Przykazań Bożych i do pracy ku chwale Kobylanki prędziutko się weźmie. Czego ja sama sobie życzę, bo kilka wkrętów socjotechnicznych jak zwykle w wypocinach swych znów zastosowałam.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości