Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Szkoła w Reptowie
#61
(17-10-2015, 23:15 )Alien napisał(a): Nie wiem jakie były fakty, bo historię znam z opowieści, ale zdaje się, że w roku szkolnym 2010/2011, po objęciu stanowiska dyrektora przez panią M.S., sytuacja w pracy poprzedniego dyrektora pani L.J. już jako nauczyciela nie była zbyt komfortowa. I zdaje się, że pani M.S. szczególnie się do tego przyczyniła. Ale powtórzę: wiadomości mam z drugiej ręki.

A gdyby ktoś chciał wywrzeć na Tobie mylne wrażenie lub nawet zrobił to nieświadomie tkwiąc w błędnym przekonaniu?
Albo z innej beczki - jest mi znana historia, o której wiem z opowieści, że wójt pewnej gminy pali nagminnie zioło przez co podejmuje kontrowersyjne decyzje i stwarza niekomfortowe dla innych sytuacje. Niemniej wiadomość jest z drugiej ręki i nie wiem jak to faktycznie było. Czy takie stwierdzenie niesie za sobą jakikolwiek pierwiastek prawdy obiektywnej wart szerszej prezentacji?
Odpowiedz
#62
Cytat:przechodzień
A gdyby ktoś chciał wywrzeć na Tobie mylne wrażenie lub nawet zrobił to nieświadomie tkwiąc w błędnym przekonaniu?


Może i tak. Ale zastanawiam się, po co ktoś, trzy lub cztery lata temu, chciałby wywierać na mnie mylne wrażenie na temat osób, których nawet nie znam. 
I choć już wcześniej napisałem, że wiele wiadomości na forum, to tylko domysły, spekulacje i informacje zasłyszane, to może rzeczywiście powinienem nieco powściągnąć zapędy komunikacyjne.
Odpowiedz
#63
(14-10-2015, 06:14 )przechodzień napisał(a): Protokół z kontroli w Zespole Szkół Publicznych w Reptowie przeprowadzonej przez Kuratorium Oświaty w Szczecinie 24 września 2015r. http://bip.kuratorium.szczecin.pl/?bip_id=2919&cid=96

(13-10-2015, 18:09 )uczniak11 napisał(a): I znowu błędne informacje (...) Nie ma stanowiska kierownik świetlicy tylko osoba odpowiedzialna za świetlicę.
uczniaka11 zapraszam do lektury protokołu, tudzież statutu szkoły, uzupełnienia wiedzy i nie podawania błędnych informacji, o których niepodawanie usilnie zabiega.

(13-10-2015, 07:59 )abc napisał(a): ...nowy dyrektor (...) ze względu na brak kwalifikacji musi mieć jeszcze swojego zastępcę do spraw dydaktycznych, który ponoć pełni jednocześnie funkcję kierownika świetlicy szkolnej.
W istocie to nie jest zastępca, tę funkcję sprawuje wicedyrektor. Obecny dyrektor posiada jedynie stopień awansu zawodowego nauczyciela kontraktowego, który nie pozwala na samodzielne pełnienie wszystkich związanych z tym stanowiskiem funkcji. W rozumieniu ustawy jest osobą niebędącą nauczycielem. Stosunkowo krótki staż pracy pedagogicznej i niski stopień zaawansowania zawodowego skutkuje tym, iż nadzór pedagogiczny musi sprawować inna osoba - nauczyciel zajmujący inne stanowisko kierownicze. Reguluje to ustawa o systemie oświaty
Art. 36. 1. Szkołą lub placówką kieruje nauczyciel mianowany lub dyplomowany, któremu powierzono stanowisko dyrektora.
2. Szkołą lub placówką może również kierować osoba niebędąca nauczycielem powołana na stanowisko dyrektora przez organ prowadzący, po zasięgnięciu opinii organu sprawującego nadzór pedagogiczny.
2a. Osoba, o której mowa w ust. 2, nie może sprawować nadzoru pedagogicznego. W przypadku powołania takiej osoby na stanowisko dyrektora nadzór pedagogiczny sprawuje nauczyciel zajmujący inne stanowisko kierownicze w szkole lub placówce.
A o tym było tutaj:
(19-09-2015, 23:41 )przechodzień napisał(a):
(19-09-2015, 17:08 )Julita_Pilecka napisał(a): ....kto będzie sprawował nadzór pedagogiczny w szkole.
"Art. 36 ust. 2a (...) nadzór pedagogiczny sprawuje nauczyciel zajmujący inne stanowisko kierownicze w szkole lub placówce." - Doprawdy? Zrobi się, prawo da się nagiąć a papier przyjmie wszystko, nikt nie jest przecież doskonały.
A jak to się robi w gminie Kobylanka anno Domini 2015? Ze względu na brak nauczyciela zajmującego inne stanowisko kierownicze w chwili powierzenia stanowiska dyrektora szkoły osobie niebędącej nauczycielem w myśl ustawy o systemie oświaty (stąd m.in. negatywna opinia Zachodniopomorskiego Kuratora Oświaty o zamiarze powołania p. Dubojskiego na stanowisko dyrektora, wójt nie wskazał nauczyciela mającego sprawować nadzór pedagogiczny a zajmującego inne stanowisko kierownicze, ponieważ go NIE BYŁO - choć to także nie do końca prawda gdyż w tej dacie jedynym takim nauczycielem była ówczesna jeszcze Pani Dyrektor), nagina/narusza się więc obowiązujące przepisy i już po powołaniu, nowy dyrektor swoim zarządzeniem z 1 września powierza funkcję nadzoru pedagogicznego osobie która nie odpowiada wymogowi ustawy (nadzór pedagogiczny sprawuje nauczyciel "zajmujący" inne stanowisko kierownicze a nie "powołany" do zajmowania, czy który "będzie zajmował"). Jednocześnie uchyla się dotychczasowy statut Zespołu Szkół Publicznych w Reptowie i ustanawia nowy, gdzie jako jeden z nowych organów szkoły wprowadza się "kierownika świetlicy" usiłując zapewne sankcjonować w ten osobliwy sposób owe zarządzenie. Tyle, że z misternego planu wychodzi zakalec, skrzętnie zdiagnozowany na kontroli kuratorium, albowiem "kierownik świetlicy" nie stanowi organu szkoły w myśl ustawy o systemie oświaty. Cała ta historia to kolejny przejaw totalnego nieposzanowania prawa, siłowego forsowania własnych konfiguracji personalno-stanowiskowych. A gdzie jest tu miejsce dla dzieci? Czytając protokół, wyniki kontroli są powalające. Dzieci tu się nie liczą i to te najbardziej potrzebujące. Na dzień kontroli szkoła nie prowadziła zajęć korekcyjno-kompensacyjnych? Co się działo przez blisko miesiąc trwania roku szkolnego? W protokole czytamy, że zajęcia były przewidziane w arkuszu organizacyjnym szkoły na rok 2015/2016, czyli sporządzonym jeszcze przez poprzednią ekipę a zatwierdzonym przez obecnego wójta. Skąd zatem takie rażące zaniedbanie dzieci? Czy zabiegi o pozytywny PR i skupienie sił i środków na odświeżeniu hali przesłoniły zdrowy rozsądek?

(13-10-2015, 18:09 )uczniak11 napisał(a): Zapraszamy do naszej szkoły poznacie Pana dyrektora, ksiegowo-sekretarkę i inne dziwne stanowiska.Pozdrawiam
Ano dziwne....., chyba niewielu chętnych się znajdzie.

(12-10-2015, 14:21 )uczniak11 napisał(a): Nie trzeba doszukiwać się na siłę sensacji tylko przyjść do szkoły w Reptowie i spokać się z Dyrektorem,który odpowie na wszystkie państwa zarzuty i wątpliwości.
Nie trzeba się doszukiwać, to samo wyłazi czy się tego chce czy nie i jest wystarczająco wymowne.
Odpowiedz
#64
(17-10-2015, 23:15 )Alien napisał(a): @bent

Chciałem już pisać, że stosunek pracy mógł być zawarty na czas określony i wtedy kończy się on z końcem okresu, na jaki został zawarty, ale pani Julita (@Julita_Pilecka) zdążyła już napisać, że był to stosunek pracy zawarty na czas nieokreślony. 
Jak było naprawdę - nie wiem. Prawdę powiedzą tylko dokumenty. 

@Julita_Pilecka

Rozwiązywanie stosunku pracy, oświadczenia składane w tej sprawie i ewentualne roszczenia pracownicze, to osobny temat. I jeśli nie ma się pełnych i pewnych wiadomości, lepiej nie prowadzić spekulacji. 


W temacie, który z byłych dyrektorów był czy jest bardziej poszkodowany, jaka była czy jest ich sytuacja po odejściu ze stanowiska: 
Nie wiem jakie były fakty, bo historię znam z opowieści, ale zdaje się, że w roku szkolnym 2010/2011, po objęciu stanowiska dyrektora przez panią M.S., sytuacja w pracy poprzedniego dyrektora pani L.J. już jako nauczyciela nie była zbyt komfortowa. I zdaje się, że pani M.S. szczególnie się do tego przyczyniła. Ale powtórzę: wiadomości mam z drugiej ręki.

Cytat:Alien
4. Nie mamy pewności czy powodem niewyłonienia kandydata na dyrektora szkoły były względy formalne czy też nierozstrzygnięty wynik głosowania. 

Julita_Pilecka
4. Mamy. 
http://kobylanka.pl/userupload/Uzasadnie...eptowo.pdf

Pani Julito (@Julita_Pilecka)

Ad pkt 4.

Pierwsze co mi przyszło do głowy po przeczytaniu zalinkowanego pisma, to jego "spektakularna" forma. Człowiek zaczyna się zastanawiać czegóż to autor takiego pisma bardzo nie chciał napisać, pisząc takie pismo... ;-) 

Kolejna rzecz, to zdziwienie, że wszystkie cztery osoby, startujące w konkursie nie spełniły warunków formalnych. Epidemia jakaś, czy coś... ;-) 

Ale jest coś, co wynika po trosze z samego pisma, a odrobinę z wiadomości na forum. I o ile pismo można uznać za pewnik, o tyle część wiadomości z forum, to tylko domysły, spekulacje i informacje zasłyszane, zatem moje spostrzeżenie też może okazać się tylko spekulacją. A więc: 
Obecny dyrektor został dyrektorem ZSP w trybie pozakonkursowym jako osoba niebędąca nauczycielem. Ale jak wieść niesie, że pracuje w innej szkole na stanowisku nauczyciela, posiadając (i to są własnie te niesprawdzone wiadomości) stopień awansu zawodowego nauczyciela kontraktowego. Innymi słowy, jest nauczycielem w rozumieniu ustawy KN. 
Stopień awansu zawodowego nauczyciela kontraktowego nie pozwala na zajmowanie stanowiska dyrektora szkoły (wymagania wynikające z UoSO - mianowany lub dyplomowany). Zatem powierzenie stanowiska dyrektora takiej osobie, jako osobie niebędącej nauczycielem (nawet jeśli spełnia wymagania) jest, w mojej opinii, co najmniej obejściem, jeśli nie naruszeniem prawa.

Alien,
W sprawie umowy na czas nieokreślony oraz sposobu zwolnienia poprzedniej dyrektorki opieram się na dokumentach, które są w moim posiadaniu. Stąd wynikają moje twierdzenia i przewidywania jeśli chodzi o wyrok sądu pracy. Oczywiście stuprocentowej pewności, że ów wyrok będzie właśnie taki, nigdy mieć nie można, niemniej opierając się na posiadanej wiedzy, wynikającej właśnie z tych z dokumentów - pozwalam sobie "wróżyć" Smile
Co do porównania sytuacji obu dyrektorek, również moja znajomość tematu pochodzi z drugiej ręki i dlatego jak ognia unikam jakiejkolwiek oceny tego obszaru. Porównałam tylko i wyłącznie sytuację formalną - jedna pani wróciła na zajmowane wcześniej stanowisko, drugą wyrzucono z pracy. A że uczyniono to w sposób urągający prawom pracownika, na tej podstawie formułuję własną, subiektywną opinię, iż motywem tegoż działania była zwykła chęć rewanżu za przeszłość.
Natomiast w kwestii pisma do wojewody, w pełni zgadzam się z Pańskimi trafnymi spostrzeżeniami. Mnie dodatkowo "zaintrygowały" tam wątki dotyczące opinii nt. kandydata oraz jego wynagrodzenia...
Ale w sprawie powierzenia stanowiska nauczycielowi niebędącemu nauczycielem (sic!) chyba nie ma Pan racji. (Na marginesie, stopień awansu jest faktem potwierdzonym między innymi przez samego pana D. podczas prezentacji na ostatniej sesji RG - osobiście byłam, widziałam i słyszałam, a nagranie można obejrzeć). Wydaje mi się, że naruszenia prawa tutaj nie ma, ani nawet obejścia. Taka jest po prostu logika przepisów oświatowych - kontraktowy jest nauczycielem (czyli przysługują mu prawa wynikające z tego tytułu, obowiązuje go KN itp.), ale jednocześnie ma za niski stopień do pełnienia nadzoru pedagogicznego. Myślę, że te dwie sprawy należy rozróżnić - taka według mnie jest wymowa przepisów UoSO.  Po prostu - każdy, kto nie jest mianowany albo dyplomowany, w rozumieniu ustawy jest "osobą niebędącą nauczycielem" na tym konkretnie stanowisku (a nie w ogóle). Nie można przecież nikomu zabronić bycia dyrektorem - każdy, kto spełnia wymagania, może sobie w konkursie wystartować albo zostać powołany na stanowisko przez wójta. Nieważne, czy jest np. właścicielem rzeźni, czy nauczycielem kontraktowym.
Odpowiedz
#65
Cytat:Julita_Pilecka
W sprawie umowy na czas nieokreślony oraz sposobu zwolnienia poprzedniej dyrektorki opieram się na dokumentach, które są w moim posiadaniu. Stąd wynikają moje twierdzenia i przewidywania jeśli chodzi o wyrok sądu pracy. Oczywiście stuprocentowej pewności, że ów wyrok będzie właśnie taki, nigdy mieć nie można, niemniej opierając się na posiadanej wiedzy, wynikającej właśnie z tych z dokumentów - pozwalam sobie "wróżyć" 
[Obrazek: smile.png] 

No to rozstrzygniecie procesowe może być bardzo bolesne dla gminy - vide wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 27 listopada 2007 r. (SK 18/05). 


Cytat:Julita_Pilecka 
Ale w sprawie powierzenia stanowiska nauczycielowi niebędącemu nauczycielem (sic!) chyba nie ma Pan racji. (Na marginesie, stopień awansu jest faktem potwierdzonym między innymi przez samego pana D. podczas prezentacji na ostatniej sesji RG - osobiście byłam, widziałam i słyszałam, a nagranie można obejrzeć). Wydaje mi się, że naruszenia prawa tutaj nie ma, ani nawet obejścia. Taka jest po prostu logika przepisów oświatowych - kontraktowy jest nauczycielem (czyli przysługują mu prawa wynikające z tego tytułu, obowiązuje go KN itp.), ale jednocześnie ma za niski stopień do pełnienia nadzoru pedagogicznego. Myślę, że te dwie sprawy należy rozróżnić - taka według mnie jest wymowa przepisów UoSO.  Po prostu - każdy, kto nie jest mianowany albo dyplomowany, w rozumieniu ustawy jest "osobą niebędącą nauczycielem" na tym konkretnie stanowisku (a nie w ogóle). Nie można przecież nikomu zabronić bycia dyrektorem - każdy, kto spełnia wymagania, może sobie w konkursie wystartować albo zostać powołany na stanowisko przez wójta. 

Mój tok rozumowania jest taki: 

Art. 9 ust. 1 pkt 1 KN 
"Art. 9. 1. Stanowisko nauczyciela może zajmować osoba, która:
1) posiada wyższe wykształcenie z odpowiednim przygotowaniem pedagogicznym lub ukończyła zakład kształcenia nauczycieli i podejmuje pracę na stanowisku, do którego są to wystarczające kwalifikacje; (...)" 

Jasne, proste i czytelne. Zna to Pani, bo sama Pani to ma...  Smile

Ale żeby uzyskać stopień awansu zawodowego nauczyciela kontraktowego (i inne stopnie też) trzeba: 
Art. 9b ust 1 KN
"Art. 9b. 1. Warunkiem nadania nauczycielowi kolejnego stopnia awansu zawodowego jest spełnienie wymagań kwalifikacyjnych, o których mowa w art. 9 ust. 1 pkt 1 oraz ust. 2 i 3, (...)" 

Innymi słowy: jeśli ktoś uzyskał stopień awansu zawodowego, co najmniej, nauczyciela kontraktowego, to jest nauczycielem w świetle ustawy KN i wykonuje wyuczony zawód nauczyciela. 
Jak zatem można być nauczycielem i nie być nauczycielem? 
Odpowiedz
#66
Ma Pan rację, jest to pewien paradoks. Z jednej strony osoba jest nauczycielem, z drugiej - nie. Ale tak jak napisałam wcześniej, perspektywa KN to jedno, a brak kwalifikacji do nadzoru u osoby pełniącej funkcję dyrektora - to drugie.
Odpowiedz
#67
No i proszę, sprawdzają się moje "wróżby". Oto jest wyrok sądu nakazujący przywrócić panią Sikorską do pracy.
Odpowiedz
#68
(29-10-2015, 20:17 )Julita_Pilecka napisał(a): No i proszę, sprawdzają się moje "wróżby". Oto jest wyrok sądu nakazujący przywrócić panią Sikorską do pracy.

Wyjątkowo szybko, zakładając, że pozew został wniesiony z początkiem września. 
Domyślam się jednak, że wyrok nie jest prawomocny. Czy powódko skorzystała może z art. 4772 par. 2 KPC? 

Art. 4772§ 2. Uznając wypowiedzenie umowy o pracę za bezskuteczne, sąd na wniosek pracownika może w wyroku nałożyć na zakład pracy obowiązek dalszego zatrudnienia pracownika do czasu prawomocnego rozpoznania sprawy.
Odpowiedz
#69
Jest dokładnie tak, jak Pan napisał. W pośpiechu wyraziłam się nieprecyzyjnie - nie ma wyroku, lecz nakaz przywrócenia do pracy do czasu zakończenia postępowania sądowego.
Odpowiedz
#70
Była pani dyrektor przesiedziała sobie półtora miesiąca w domu i teraz z naszych pieniędzy trzeba będzie jej za to zapłacić jak za efektywną pracę i dać ponownie zatrudnienie. A to wszystko dlatego, że nowy pan dyrektor wespół z panią wicewójt wyłącznie od oświaty, mając do dyspozycji całą obsługę prawną gminy strzelają beztrosko i bezkarnie jednego babola po drugim. No po prostu ręce opadają. A na dodatek wójt ogłasza nabór na nowe stanowisko do spraw oświaty. Rado Gminy weź się za to!!!
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości